Intymność

/
2 komentarzy
/
2/11/2019






                                                       

                            Nie lubię odkrywać swojego ciała. Epatowanie nagością wciąż mnie zawstydza, co zdaje się być czymś całkiem odosobnionym w czasach, kiedy dla większości jest to odruch naturalny. Całkiem niedawno, w jednym z artykułów na temat rosnącej popularności instagrama przeczytałam, że to, co obecnie najlepiej się sprzedaje to właśnie nagość, zdjęcia biustów, zdjęcia w bikini itd. O ile zdjęcia muśnięte delikatną intymnością, czy seksualnością potrafią być naprawdę piękne, o tyle zdjęć w bieliźnie z podpisem "good morning" albo "lazy day" kompletnie nie potrafię zrozumieć. W moim świecie pewną kobiecość, seksowność, można wyrazić na wiele innych sposobów, dlatego w sercu żywię głęboką nadzieję, że intymność ponownie zatoczy koło i wrócić do swojej dawnej granicy. Bo w tym aspekcie nie warto iść z duchem czasu, nie ma w tym klasy, smaku, dobrego gustu. Jest za to obsceniczność, a nawet wulgarność i naprawdę szkoda, że fajną treść zamienia się w zdjęcia rodem z playboya. 
                      To tak, jak z muzyką, jeśli czyste dźwięki wyzwalają w nas dreszcze, to przyznacie sami, że jakakolwiek tancerka z gołym tyłkiem w tyle jest nam po prostu zbędna. 

















kurtka, spodnie Pull&Bear
koszula Cropp

photo Daniel


Podobne posty:

2 komentarze:

Secret garden pisze...

Wyglądasz idealnie :) Kolorystyka jest cudna :) Koszula bardzo mi wpadła w oko :)

FASHION HUNTER pisze...

Bardzo dziękuje:)