Biegnie czas

/
0 komentarzy
/
10/19/2018



                                         


                                             Ci z Was, którzy w dzisieszych czasach jeszcze ukradniem zerkają na facebooka znają powód mojej ostatniej nieobecności. Dla tych, dla których facebook już dawno stał się przeżytkiem nadmienie, że przez ostatni czas każdą wolną chwilę poświęcałam na przygotowania do 5-tych urodzin Milki. Zrobiłam kilka kadrów z tego wydarzenia, więc pewnie niebawem pokaże Wam tutaj owoc tych zarwanych nocy.  Teraz, kiedy po-urodzinowe emocję już opadły pora nadrobić kilka szafiarskich kadrów. 
                                               W lipcu moje konto w serwisie instagram ponownie zostało shakowane i mimo wielu maili z prośbą o pomoc w tej sytuacji, konta niestety nie udało się odzyskać. Ma to swoje plusy i minusy. Minusy wiadomo mniejszy zasięg, plusy natomiast są takie, że nie kusi mnie obserwowanie innych kont, nie porównuje swoich zdjęć do cudzych, nie gnębie się małą ilością polubień. Daje mi to wewnęrzny spokój, który wynika z nieświadomości istnienia tego miliona lepszych odemnie blogerek. To wszystko zbiegło się w czasie także z moją zmianą koloru włosów, która naprawdę dała mi nowe życie, a co za tym idzie zadowolenie z siebie, a także zadowolenie ze swojego wyglądu. I jakoś tak zwyczajnie biegnie mi czas bez tego instagrama, że już teraz niekoniecznie za wszystkim chcę nadążyć. Zwalniając tempo,  uwolniłam się od presji i odkryłam prawdziwą radość z tego co robię i jakie mam to swoje życie. I faktycznie jak to mawiają, lepiej późno niż wcale.














spodnie Pull&Bear
sweter Zara/SH
botki CCC




Podobne posty:

Prześlij komentarz