Czerwona jak cegła czyli bojówki no1.

/
0 komentarzy
/
5/27/2018





                                         

                  Wraz z nadejściem wiosny, a w obecnym przypadku również i lata, które cudownie rozpieszcza nas już od maja, powraca u mnie ten sam schemat ubioru. To znak, że mój styl zamiast ewoluować tylko ugruntował swoją pozycję. Dlatego nie pojawiają się u mnie nowości, a wciąż do znudzenia te same rzeczy. Postanowiłam jednak tę wadę zamienić w zaletę, gdyż nigdy nie byłam i raczej już nie będę dziewczyną pokazującą najnowsze kolekcję, trendy itd. Jestem dziewczyną która po prostu lubi ciuchy i dzieli się swoim stylem ubierania. Dzięki temu nie muszę nikomu wmawiać, że "to moje ukochane spodnie i noszę je ostatnio non stop" bo czytelnicy wiedzą, że prezentowałam je na blogu już milion razy. 
                    To podsuneło mi pewien pomysł, który krążył mi gdzieś po głowie od kiedy Ewa podjeła wyzwanie 10 na 10. Czyli dziesięć rzeczy (w tym buty) do stworzenia 10 różnych stylizacji na 10dni. Wykorzystując tak postrzegany minimalizm postanowiłam stanąć nieco w opozycji do blogów, na których autorki pokazują wciąż nowe ubrania, bo sama przestałam nadążać za tymi nowościami. Zatem w moim cyklu jedna wybrana przeze mnie rzecz będzie główną bohaterką 7 najbliższych postów. Dla dociekliwych nie znaczy to, że będę chodzić w jednej bluzce przez 7dni tygodnia, chodzić mi będzie raczej o wykorzystanie do maximum potencjału jednej rzeczy, aby za każdy razem stworzyć z jej udziałem coś innego. 
                Ta zabawa ma również nieco inny, bardziej osobisty wymiar. Jestem zmęczona formą blogowania jaka obecnie panuje w dziedzinie mody. Wciąż trzeba za czymś nadążyć, kupując koniecznie coś nowego. Ta pogoń i ciągłe kupowanie w końcu mnie wypaliło, bo w moim odczuciu oprócz pełnej szafy, kompletnie do niczego to nie prowadzi. Dlatego mój eksperyment ma mi przywrócić tę radość z kombinowania, bo okazuję się, że ciuchów, które ubrałam na siebie więcej niż 3razy, pomimo tak dużej szafy, wcale nie ma zbyt wiele. Natomiast cała reszta okazuję się całkiem zbędnym zapychaczem i to właśnie ten fakt brutalnie uświadomił mi bezsens nieustannego kupowania.  
           Zatem mój cykl zaczynam moimi ulubionymi bojówkami i to one będą bazą moich 7-miu najbliższych stylizacji. Nie wiem, jak mi to wszystko wyjdzie, ale czuję, że czeka mnie masę fajnej, kreatywnej zabawy, zatem cóż... do dzieła blogerko!








bluzka F&F
spodnie Anja Rubik/Mohito
sandały Stradivarius

photo Daniel


Podobne posty:

Prześlij komentarz