Pomysł na sukienkę

/
0 komentarzy
/
4/03/2018


                                             




                     
Pomimo tego, że sukienka jest najbardziej kobiecym elementem damskiej garderoby często przysparza nam wielu problemów odnośnie jej stylizacji. Ja sama w swoich codziennych wyborach raczej unikam sukienek wybierając drogę na skróty i zakładając spodnie, które jak wiemy zawsze się sprawdzą. Z sukienkami mam ten problem, że w klasycznych wersjach czuje się zbyt elegancko, a nawet wręcz biurowo, natomiast w tych zwiewnych, kwiecistych zbyt dziewczęco, wręcz infantylnie. W asortymencie sieciówek jest też wiele propozycji sukienki casualowej, niestety pomimo naprawdę dużego wyboru ciężko mi znaleźć coś w moim (rockowym) guście. Problemem jest dla mnie również kwestia dobrania do sukienki dopowiedniego obuwia. Bo chociaż jestem fanką obcasów trzeba jednak powiedzieć głośno, że nie są to najwygodniejsze buty świata i często nie sprawdzają się w typowo miejskiej wersji.

Dlatego pogodziłam się już z myślą, że wbrew obiegowej opini, że sukienka powinna być w szafie każdej kobiety, to niestety nie każdej kobiecie ona pasuje. Przykładem jest wiele światowych ikon, którym z sukienką jest nie po drodzę. Charlotte Gainsbourg, której styl uwielbiam, jest dla mnie właśnie takim przykładem. Chociaż widywana w sukience, to jednak większość napewno się zgodzi, że to jednak spodnie są jej drugą skórą. Ja mam podobnie, ale widmo kolejnego (mam nadzieję!) upalnego lata przechodzonego w spodniach, nie napawa mnie już takim optymizmem, dlatego sukienkę wciąż traktuje jak mocne wyzwanie, które postanowiłam ugryźć już w marcu. Zatem dzisiaj prezentuje Wam mój pomysł na zwiewną, letnią sukienkę, którą w wersji na cebulkę można wykorzystać także poza sezonem wakacyjnym. Próbując zachować elementy swojego stylu postawiłam na czerń, która w moim odczuciu nieco złamała delikatność tej sukienki, oraz klasyczną marynarkę i oczywiście obcasy dzięki którym zestaw nie wygląda zbyt dziewczęco. Wyszło nieco formalnie ale jednak z odrobiną luzu. I chociaż nie jestem jeszcze w 100% przekonana do samej sukienki, to nie czułam się w tym zestawie sztucznie i nienaturalnie, a to już połowa sukcesu. Bo wszelkie stylizacyjne ograniczenia są tylko w naszej głowie i pewnie, że należy je zwalczać, ale myślę, że nie należy robić tego kosztem swojej naturalności, bo takie rozwiązanie nawet w najbardziej przemyślanej stylizacji niestety się nie obroni. 




                                   








spodnie/sukienka/marynarka Second Hand

photo Daniel


Podobne posty:

Prześlij komentarz