Dlaczego kupuje w lumpeksach

/
0 komentarzy
/
3/25/2018









                            Kiedy mając 16ście lat zaczynałam szwendać się po lumpeksach, jeszcze wtedy robiłam to w ukryciu chowając się po bramach z obawy, aby czasem nie wpaść na kogoś znajomego. Były to czasy kiedy odzież używana była synonimem odzieży taniej, co jednoznacznie wiązało ją z powszechną opinią tej "gorszej". Ot ubrania dla biedoty i do tego na wage. Były to również czasy kiedy wybór ubrań dla większości z nas był mocno ograniczony (chyba, że ktoś miał to szczęście, że miał mamę krawcową, albo ciocię z Ameryki) dlatego wszyscy wyglądaliśmy podobnie, pokoleniowo w spadku ścierając ubrania do zera. Ja natomiast, w czasach, w których trendy dyktowały miejscowe giełdy i bazary, zawsze chciałam się wyróżniać, a że miałam tylko te chęci, bo z możliwościami finansowymi byłam na bakier, zaczęłam szukać alternatywy, którą dawała odzież używana z importu.


                                  
Z czasem odkryłam, że był to również idealny sposób na moją młodzieńczą flustrację, bowiem szperanie między wieszakami bardzo mnie relaksowało i poprawiało mi humor przyjamniej na te kilka chwil. Z perspektywy czasu myśle, że był to także okres mojej największej kreatywności jeśli chodzi o modę. Paradoksalnie przy mniejszych zasobach człowiek ma większą motywację do stworzenia czegoś fajnego. Zatem traktowałam to jak swego rodzaju misję, którą nie jako kultywuję do dzisiaj, bo uważam, że fajnie jest komponować zestawy wykorzystując stale te same rzeczy, ale za każdym razem pokazywać je w innej odsłonie.
                                  
Zatem moja przygoda z modą tak naprawdę zaczęła się w lumpeksach. To tam odkrywałam światowe marki. To stamtąd wyniosłam pierwsze stylizacyjne pomysły i eksperymenty. Tam odkrywałam swój styl oraz zamiłowanie do ubrań z duszą, zwłaszcza z minionych epok. Z czasem doszła również kwestia związana z odkrywaniem muzyki grunge i stylu jaki się w nią wpisuje. Alterntywa, oryginalność, bunt, rock, grunge i second hand, który nie miał już nic wspólnego z brakiem finansów, bo z czasem stał się ideologią, z którą mocno się utożsamiałam i której znamiona są ze mną do dnia dzisiejszego.
                               



                               
                  Dlatego wciąż niezmienie kupuje w lumpeksach i wciąż kierują mną te same pobudki, którymi kierowałam się te 20lat temu. Nie czuję się z tym źle, a wręcz przeciwnie wierze, że mam szósty zmysł do takich zakupów. Pewnie, że oglądając rzeczy na wieszakach choćby w Zarze zdarzyło mi się pomyśleć, że ja kupuje same łachy, bo rzecz nowa, odfoliowana prosto z dostawy prezentuje się naprawdę okazale. Jednak jak się okazuje te rzeczy po pierwszym praniu często wyglądają dużo gorzej niż te moje wyszperane łachy. Dlatego z wiekiem doszła też pewna świadomość konsumenta. 

Po pierwsze w lumpeksie za niewielką cenę mogę dostać napawdę dobrą jakość, a nawet jeśli nie zawsze jest ona spektakularna to i tak mam poczucie, że nie została przepłacona, jak to się często zdarza w sieciówkach. 

Po drugie aspekt ekologiczny, nie dokładam matce naturze kolejnych, dodatkowych kilogramów poliestru. 

Po trzecie mam o wiele większę szanse trafić na coś naprawdę oryginalnego, dzięki czemu mam pewność, że żadna Kowalska spotkana na ulicy nie będzie wyglądała tak samo. 

I po czwarte prawda jest taka, że kupuje w lumpeksach bo po prostu bardzo to lubię.
                                         
                                  









Podobne posty:

Prześlij komentarz