Ubrana, nie przebrana

/
0 komentarzy
/
2/17/2018





                                   

                    Kreując swój wizerunek i styl przez wiele lat ciężko było mi zrozumieć idee mniej znaczy więcej. Tym bardziej, że większość tzn kolorowych magazynów wciąż serwuje nam tak szalone stylizacje, że na dobrą sprawe nie wiadomo co jest rękawem,  gdzie jest nogawka i czy strój wogóle nadaje się do chodzenia. Taka tendencja spycha pewien codzienny styl na margines, wmawiając odbiorcy, że strój musi być wyrazisty, wyróżniający się i absolutnie nie może być nudny, czyli prosty t-shirt plus jeansy zdecydowanie trącą banałem. Zatem kierując się tymi sugestiami przez lata zawsze kupowałam najbardziej wzorzystą sukienkę, najbardziej odjechaną bluzkę, spodnie koniecznie we wzory, do tego agresywne, biżuteryjne dodatki itd. Tym sposobem moja szafa krzyczała wzorami, dziwnymi krojami, fakturami i w zasadzie miksując to wszystko wyszedłby mi pewnie niezły zestaw, którego nie powstydziłby się żaden fashionweek. Do dzisiaj pamiętam jeden z moich zestawów inspirowany Cyndi Lauper, czyli cekinowa sukienka na jedno ramię, koronkowe rajstopy, czarne botki, koronkowe rękawiczki bez palców i pseudo perłowe bransoletki na rękach, po 6/7sztuka na każdej! do tego fryzura potraktowana frytkownicą! oj było wesoło!
                                   Ale cóż z tego skoro idąc tylko po bułki nie miałam się w co ubrać. W mojej garderobie kompletnie nie było żadnej bazy. I chociaż lubiłam ten swój kosmiczny styl, to coraz bardziej dojrzewałam do pewnych podstawowych zasad dobrej stylizacji. 



Mniej znaczy więcej - proste zestawy podkręcone jakimś jednym, niebanalnym dodatkiem będą o wiele bardziej wymowniejsze i ciekawsze niż panerka w połączeniu z kratką, kropkami i ćwiekami.


Baza - tutaj temat okazał się prosty. Ideał krzykliwej bluzki sięga bruku wtedy, kiedy każdy element stroju jest równie wyrazisty. Idea takich wyborów ma sens tylko wtedy, jeśli reszta stroju jest na tyle stonowana, że krzykliwa bluzka wychodzi w stylizacji na pierwszy plan.


Klasyka - Nie musi być nudna. Wystarczy wybrać płaszcz o klasyczny kroju, ale w oryginalnym, nieszablonowym kolorze. Jeśli biała koszula, to z ciekawym pomysłem na kołnierz, mankiety, może o asymetrycznym kroju. 


Buty - Z butami również sprawa wygląda ciekawie. Dawniej kupując obuwie kierowałam się zasadą, że najlepiej aby but był w neutralnym, czytaj czarnym kolorze, bo wtedy będzie pasował do wszystkiego. To był olbrzymi błąd, bo proporcje powinny być odwrócone o 360stopni. Baza/klasyka + odjechane dodatki, a nie misz masz zwieńczony czarnymi butami. I chociaż od dawna wiemy, że diabeł tkwi w szczegółach i ubiera się u Prady, to wciąż na ulicach przeważa jednak wybór tego czarnego obuwia. Szkoda, bo to już nie te czasy, kiedy buty miały nam służyć milion lat, poza tym ceny sieciówkowych propozycji nie są aż tak wygórowane, więc czemu nie pokusić się czasem o kupienie jakieś fikuśnej pary, która ożywi nawet najbardziej nudną stylizację. 


Dress code - czyli ubieraj się stosownie do okazji bez względu na to, jak bardzo lubisz Cyndi Lauper.


Nonszalacja - To nasz indywidualny sposób w jaki nosimy daną rzecz. Pewien luz, wygoda, które pozornie wydają się być niedbałością, a tak naprawdę są bardzo dokładnie przemyślane. Poprzez sposób w jaki ubieramy daną rzecz nadajemy stylizacji swój charakter dodając jej naturalności z jaką  nosimy ubrania. Bez wymuszenia, bez udawania. To pierwiastek, który przede wszystkim wynika ze świadomości w czym nam dobrze i w czym czujemy się najlepiej. 


Schludność - Nawet najdroższa i najlepszej jakości bluzka nie będzie prezentować się okazale, jeśli będzie wymięta, dlatego dbałość o detal to bardzo istotna kwestia. 


Dodatki - Czynią cuda i dają duże pole do szaleństwa. Często są przysłowiową kropką nad "i" całej stylizacji. I mowa tu nie tylko o torebkach, butach, apaszkach, kapleuszach, czy biżuterii. Ciekawym dodatkiem zwieńczającym cały zestaw może być również manicure w ciekawym, kontrastowym kolorze, albo szminka na ustach.


Zasada przeciwieństw - Przeciwieństwa jak wiadomo lubią się przyciągać, zatem warto budować swoją stylizację na podstawie tej zasady. Czyli zwiewne sukienki łączymy z ciężkimi butami, do jedwabnej koszuli zakładamy militarny żakiet, jeśli sweter vintage to w połączeniu z nowoczesnymi dodatkami. Jeśli góra stroju jest ciężka, dół powinien być lżeszy itd. Balansowanie między stylami, fasonami, deseniami daje nam przewage, dzięki której strój nie jest monotonny i przewidywalny. 



Wprowadzając w życie tych kilka zasad napewno każdej z Was będzie łatwiej okiełznać swoją szafe i codzienne, ubraniowe wybory. Ja sama również nieustannie się ich uczę. 














koszula, spodnie /Second Hand

photo Daniel


Podobne posty:

Prześlij komentarz