Kosmetyki na medal

/
0 komentarzy
/
2/23/2018










                                     Nie jestem typem testera. Moja skóra i włosy są na tyle wrażliwe, że zmiany kosmetyków zawsze negatywnie odbijają się na ich kondycji. Skóre twarzy mam bardzo wrażliwą, naznaczoną problemami z trądzikiem, dlatego nie testuje na niej żadnych nowości. Od lat stosuje tę samą pielęgnację o której pisałam już tutaj. Z włosami jest podobnie. O kłopotach z ich wypadaniem, oraz tendencją  do przesuszania pisałam Wam w tym poście. Zatem kiedy jakiś kosmetyk dobrze sprawdza się przy moich problemach, nie zmieniam go, dlatego wpisy kosmetyczne pojawiają się u mnie stosunkowo rzadko. Jednak czasami kiedy wpadnie mi coś fajnego, co dodatkowo nie jest drogie i dobrze się sprawdza, chętnie dziele się tym odkryciem. Zatem w tym wpisie przedstawie Wam trzy kosmetyki do pielęgnacji, które u mnie bradzo dobrze się sprawdziły i dlatego zagosiły u mnie na dłużej. 



BARWA ZIOŁOWA, SZAMPON ZIOŁOWY, SKRZYP POLNY  





                                    O ile problem z wypadaniem oraz z przesuszeniem włosów został rozwiązany w 80% o tyle moja skóra głowy wciąż ma tendencję do łupieżu. Wcześniej stosowałam szampon z Joanny. Kiedy mi się skończył dałam się skusić promocji i kupiałam GlissKur, który strasznie przesuszył mi skórę głowy.  W takich sytuacjach z pomocą zawsze przychodzi Head&shoulders, który z łupieżem rozprawia się znakomcie, ale ma dwie wady, okrutnie przesusza włosy i zauważyłam, że niestety przy dłuższym jego stosowaniu włosy są dość mocno osłabione i wypadają. Zatem cała pielęgnacja kręci się w kółko. Dbam o diete, suplementy, stosuje szampony i odżywki wzmacniające, jem rzodkiewke po to, żeby przy stosowaniu Head&shoulders znowu wrócić do punktu wyjścia. Zatem odstawiłam na dobre Glisk kur i ruszyłam na poszukiwania mojej sprawdzonej Joanny. Niestety ciężko ją dostać, dlatego w ramach alternatywy, bo czymś jednak muszę myć głowe, za niecałe 6zł kupiłam szampon na bazie skrzypu polnego. Był to zakup z cyklu  "aaaaa spróbuje". Już po pierwszym myciu wiedziałam, że był to trafiony wybór. 


SKŁAD

Szampon na bazie naturalnych składników. Z etykiety dowiemy się, że produkt zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego, który regenruje zniszczone włosy oraz zapobiega ich osłabieniu i wypadaniu, hydrolizat kreatyny, który odbudowuje ich strukture, nadaje połysk i przywraca zdrowy wygląd.  Szampon nie zawiera w swoim składzie silikonów, parabenów oraz barwników. Jak zapewnia producent produkt regularnie stosowany ma  poprawić kondycje naszych włosów, wzmocnić je i nadać im miękkość i połysk.

WADY I ZALETY
                                   
Szampon bardzo przyjemnie pachnie. Zapach jest naturalny, ziołowy, co dodatkowo wpływa na nasz komfort, bo wiemy, że dajemy naszym włosom naprawdę same naturalne składniki. Jest bardzo gęsty i wydajny. Włosy są faktycznie miękkie i mają połysk. Jeśli chodzi o wypadanie, ciężko mi to ocenić, bo jak wiecie cały czas jestem na diecie rzodkiewkowej i to ona głównie wpływa na fakt, że wypada mi mniej włosów niż kiedyś.
Natomiast minus szamponu jest taki, że podczas mycia bardzo plącze włosy, więc bez odrobiny odżywki ciężko je okiełznać. 





                                                                URODA MELISA TONIC 







Tego toniku używam od jakiś 2/3lat. Również ciężko go dostać bo jest to produkt niekomercyjny, więc i popyt na niego nie jest zbyt wysoki. Ja zamawiam go w mojej osiedlowej drogerii i faktycznie na całe osiedle jestem jedyną osobą, która go kupuje. Jest to produkt, który nie podrażnia dlatego świetnie się sprawdza na skórze nawet tej najbardziej wrażliwej. 


SKŁAD

Aqua, Sorbitol, Camellia Sinesis Leaf Extract, Melissa Officinalis Extract, Panthenol, Allantoin, Tridecth-9, PEG-5 Ethylhexanoate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Butylene Glycol, Disodium EDTA, Benzophenone-1, DMDM Hydantoin, Iodopropynyl Butylcarbamate, Hydroxycitronellal, Hydroxyisohexyl 3- Cyklohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Metylpropional, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, CI 19140,CI 42090 

Od producenta: Tonic zawiera wyciąg z melisy, który regeneruje, łagodzi, uspokaja i odświeża. Chroni ją przed działaniem wolnych rodników i promieni słonecznych. Wyciąg z zielonej herbaty, który spowalnia efekt starzenia się skóry, pobudza jej mikrokrążenie, uelastycznia. Działa przeciwutleniająco i łagodząco. Sorbitol wiąże wodę w przestrzeniach międzykomórkowych, skutecznie nawilża, wygładza, poprawia elatyczność i regeneruje przesuszoną skórę. Prowitamina B5 działa leczniczo i łagodząco na podrażnioną skórę, wygładza i poprawia jej koloryt. Alantoina regenruje uszkodzony naskórek, łagodzi, wygładza i zmiękczas skóre.  


WADY I ZALETY

Produkt jest bardzo wydajny, kosztuje około 8zł. Ma przyjemny zapach. Nawilża i odświeża przywracając skórze prawidłowe pH. Doskonale usuwa resztki makijażu po wcześniejszym zażyciu np mleczka. Tonizuje skóre dzięki czemu jest ona dobrze przygotowana na użycie kremu. Jeśli ktoś ma bardzo wrażliwą skórę, może być pewny, że użycie tego toniku nie pogorszy jej stanu. U mnie po kuracji retinoidami tylko ten produkt zdał egzamin wzorowo, mimo, że jego skład nie jest całkiem naturalny, gdyż ma w swoim składzie glikol, konserwanty i barwniki. Jedyna jego wada to słaba dostępność na rynku. 






DERNILAN MAŚĆ





I na koniec maść na pięty. Jakiś czas temu wszędzie przewijały się artykuły o dobrociach pielęgnacyjnych, które możemy dostać w aptece. Jednym z nich był właśnie Dernilan  maść do rąk i stóp.  Mam problem z suchością stóp, więc zakupiłam maść do przetestowania, gdyż większość kremów u mnie wogóle się nie sprawdziła. Produkt należy regularnie nakładać na stopy, co kilka dni usuwając z nich zrogowaciały naskórek. 

WADA I ZALETY

Produkt jest niedrogi, kosztuje około 10zł. Stosowany regularnie działa cuda. Pięty są miękkie i gładkie jak u dzieci. Ma przyjemny zapach i co najważniejsze przy regularnym stosowaniu nie dopuszcza do ponownego zrogowacenia naskórka! Minusem jest niestety opakowanie. Kiedy produkt zużyty jest już w połowie nie mamy wpływu na ilość jaką wyciskamy z coraz bardziej zgniatanej tubki. Konsystencja: krem jest tłusty, nie zostawia plam na pościeli, ale jest lepki więc po jego nałożeniu pozostaje nam już tylko położyć się i zasnąć:) w przeciwnym razie zanim się wchłonie wszystkie paprochy ze skarpet bądź z kapci przykleją nam się do pięt. Jednak przy takim jego działaniu, a także przy atrakcyjnej cenie to żadne minusy. Przebija swoim działaniem nawet takie marki jak Scholl. Także myśle, że warto spróbować, tym bardziej, że za niedługo wiosna, lato, klapki i sandały. Ja się z nim już nie rozstaje. Same spróbujcie.










Podobne posty:

Prześlij komentarz