Jak to jest z tym stylem?

/
0 komentarzy
/
2/11/2018








                             Przyznam Wam się szczerze, że interesując się modą okrutnie nie cierpie dwóch terminów, które w zasadzie są jej filarami. Mowa o inspiracji i stylu które krzyczą do nas ze wszystkich magaznów, blogów i portali poświęconych tej tematyce. W mojej ocenie są to terminy, które tak naprawde niczego nam nie ułatwiają w drodze do rozumienia mody, a wręcz przeciwnie, potrafią pierońsko utrudnić nam to i tak już skompilowane (czytaj: nie mam się w co ubrać) modowe życie.

Inspiracja

                   Inspiracja sama w sobie straciła pewne walory natchnienia i kreatywności, na rzecz masowości. Wszystko ma nas inspirować, wszedzie można znaleźć inspirację, każdy dzień może być tą inspiracją i wogóle wszyscy jesteśmy cudownie wspaniali i inspirujący. Co ciekawe współczesna inspiracja doszła do takiego poziomu masowości, że w tym całym procesie "inspiruj się" wszystkie wnętrza kuchni jakie przewijają mi się na instagramie są urządzone identyczne i wszystkie  inspirujące It Girls nagle wyglądają tak samo. Zatem gdzie ta inspiracja?   


Styl

                        A jak to jest ze stylem? Czy jest jakiś złoty środek do bycia stylowym? czy po prostu jedni się z tym rodzą, a inni nie? Ja sama miałam bardzo duży problem ze zdefiniowaniem swojego własnego stylu. Ba! nawet popadłam przez to w całą gamę kompleksów, bo w tym wielkim morzu inspiracji utonełam na tyle, że w pewnym momencie nie wiedziałam czy coś podoba mi się dlatego, że jest w moim guście, czy po prostu dlatego, że jest na to moda i podoba się to wszystkim. Zatem kiedy przyszła kulminacja modowego obłędu wkurzyłam się na tyle, że pozamykałam wszystkie strony, pokasowałam obserwowane konta, powyrzucałam gazety, czyli jednym słowem poszłam na detoks, który pozwolił mi odciąć się od wszystkich aktualnych trendów i must have'ów. Dzięki temu mogłam w spokoju zastanowić się nad sobą, nad tym co tak naprawdę lubię, w czym czuje się dobrze, a co kompletnie mi nie pasuje. 

Zrobiłam z tego punkt wyjścia do dalszych poszukiwań, bo odkryłam, że po kilkunastu dniach takiego detoksu, moja subiektwyna ocena własnego odbicia w lustrze znacznie się podniosła. Dlaczego? bo do nikogo się nie porównywałam. Tutaj przychodzi na myśl znienawidzona inspiracja. Im więcej jej chłoniesz, tym bardziej ona Cie  pochłania, bo zaczynasz wszystko porównywać. Nagle przestaje podobać Ci się twoje mieszkanie, ciuchy, fryzura, makijaż i pyk ... po Tobie. 

Dlatego styl to przede wszystkim akceptacja i znajomość siebie, która daję nam pewność, że w danych ciuchach, fasonach czujemy się po prostu dobrze. Jeśli czuję, że w duszy gra mi rock, swobodnie będę się czuła we wszystkim co oddaje ducha tej muzyki. Jeśli jestem fanką sportu bardziej odnajdę się w wygodnych, casualowych spodniach niż opiętych, skórzanych rurkach. Jeśli mam duszę romantyka bliżej mi będzie do sukienek w typie boho, niż do punkowskich ćwieków. Nie oznacza to wcale, że musimy codziennie wyglądać tak samo, bo oczywiście warto jest ekspermentować z modą, np miksując style, albo dodając do naszego schematycznego wyglądu jakieś wisienki na torcie w postaci modnych w danym sezonie kolczyków, apaszki itd. Wtedy całość napewno nabierze świeżego charakteru.

Nie warto również popadać w skrajności i szufladkować się w jakimś konkretnym stylu, bo to również w pewien sposób usypia naszą kreatywność i nie pozwala wyjść poza własną strefę komfortu. Ja w swoim życiorysie przechodziłam kilka różnych etapów i fascynacji. Była hipisem, miłośnikiem stylu grunge, nosiłam dredy i całą palete kolorów na sobie, przeszłam faze stylu klubowego, glam rocka, Cyndi Lauper, skończywszy na ciężkim, metalowym wyglądzie. Swój obecny styl, również określiłabym jako wypadkowa elegancji, rockowego stylu i pewnych elementów zapożyczonych z estetyki Boho.

Zatem odpowiadając na pytanie, czy jest złoty środek do bycia stylowym? Czy po prostu jedni się z tym rodzą, a inni nie? Odpowiedź jest prosta, styl można wypracować i można się go w pewien sposób nauczyć,  ale w pierwszej kolejności musimy poznać i nauczyć się samych siebie. Musimy znaleźć dla siebie jakiś charakteryzujący nas element, którym mogą być nasze zainteresowania, muzyka, styl życia jaki prowadzimy itd. czyli coś, co będzie całkowicie nasze, a przez to nas wyróżniające. Jeśli znajdziemy już taki akcent, zróbmy z niego wspólny mianownik naszego wyglądu. W ten sposób, dzięki konsekwencji w jego powtarzaniu, zaczniemy kszałtować swój własny, indywidualny styl.













Podobne posty:

Prześlij komentarz