Kupuj blogerko

/
0 komentarzy
/
1/19/2018







                                      Dzisiejszy zestaw, za wyjątkiem butów i paska, w całości skompletowany jest z ciuchów znalezionych w second handach i to wieki temu. Czemu o tym wspominam, bo jak się okazuje mało korzystam z rzeczy nabytych stosunkowo niedawno, czytaj czerwcowa, grudniowa wyprzedaż, a sięgam po stare, wysłużone ubrania. Nie wiem czy to kwesia tego, że kupowanie samo w sobie nie sprawia mi jakieś szczególnej przyjemności, czy fakt, że obecnie kupuje coś po to, żeby to mieć, a nie z tego korzystać. Pod pewnymi względami moja świadomość konsumenta kuleje, wedle zasady, im więcej możliwości, tym bardziej gine w oceanie nietrafionych wyborów. Tak właśnie stałam się konfekcyjnym inwalidą, który nie potrafi wykorzystać swoich zasobów, ale w każdej nowej rzeczy, sugerując się hasłami modowych influencerek, wypatruje stylizacyjnego odrodzenia szafy i koło się zamyka. Dlatego jestem na etapie poszukiwań wyjścia z tej całej sytuacji i nie chodzi tu o nagłe kultywowanie filozofii minimalizmu, w myśl idei wyrzuć wszystko i kup nowe, ale lepszej jakości. Chodzi raczej o obudzenie własnego potencjału i kreatywności, która drzemie gdzieś na dnie szafy, przytłoczona nieoderwanymi metkami. 





Kurtka/koszula/spodnie SH
buty Deichmann

photo Daniel





Podobne posty:

Prześlij komentarz