Retro Star

/
0 komentarzy
/
7/12/2017



                                      



        
                                Nie wiem, czy każda kobieta tak ma, ale ja wprost proporcjonalnie do zwiększającej się ilości ubrań, statystcznie częściej sięgam po te stare, oklepane już egzemplarze (koszula rownież i tu). To znak, że nadchodzi taki moment w moim życiu, w którym czuje, że musze coś zmienić, naładować baterię, bo chwilami nie mam już nic do powiedzenia. To moje pierwsze odkrycie minionego tygodnia, muszę przejść na minimalizm. Natomiast na drugie wpadłam całkiem przypadkiem, hasztagując swoje zdjęcie na instagramie, weszłam w jeden z najpopularniejszych hasztagów i moim oczom ukazała się masa, jedna, jednolita, zlewająca się ze sobą masa. I chociaż nie z wszystkiego rezygnuję, to na dzień dzisiejszy jedno wiem na pewno, że nie chcę do niej należeć.
                                 

                                         Rozkręcam swój mały biznes, więc chwilami mogą być dłuższe przerwy między postami na blogu, bo początki są zawsze najbardziej wymagające. Ale cieszę się jak dziecko, co pozwala mi dostrzegać pozytwy, mogę nabrać większego dystansu do tych lajków i followersów, a to napewno mi nie zaszkodzi.

                                  
                                           






spodnie, pasek/ Cropp
koszula SH
sandały Stradivarius


Podobne posty:

Prześlij komentarz