Vintage

/
0 komentarzy
/
4/15/2017




                                           




                                  W świątecznym zgiełku przedstawiam Wam moją kultową kurtkę, której właśnie stukneła 40-stka. Kiedy zaczełam chodzić do liceum strasznie podobała mi się moda dzieci kwiatów, a także trend na Kurta Cobaina. Nosiłam więc stare, powyciągane swetry, dlugie spódnice, sukienki, miałam kilogramy koralików na szyi i mase bransoletek na rękach. Wtedy też intensywnie grzebałam w szafie mojej mamy wyszukując jakiś odzieżowych pamiątek z dawnych lat. Jedną z takich rzeczy była właśnie ta kurtka, którą mama kupiła kiedy jeszcze była panną. Pokochałam tę kurtkę odrazu, bo wierzyłam, że ma w sobie tego ducha wolności, który bił ze starych zdjęć mojej mamy. Zatem przechodziłam w niej cale liceum, w niej jeździłam na uczelnie i w niej chodzę do dnia dzisiejszego. I chociaż ma już sporo pęknięć i przetarć nie potrafię się z nią rozstać. I wiecie co, z całego tego sentymentu będę ją trzymać do momentu, kiedy Mila osiągnie już swoje naście lat. Fajnie będzie zachować taką naszą, małą tradycję rodzinną. W końcu hipisowski duch może być w każdym pokoleniu, jeśli tylko o to zadbamy. 














kurtka, koszula/Vintage
spodnie Mohito

photo Zielony Wąź


Podobne posty:

Prześlij komentarz