Na sezamkowej

/
0 komentarzy
/
11/15/2016





                                        

                    Czasami zdarza nam się kupić jakieś ubranie, bo samo w sobie bardzo nam się podoba, ale w trakcie podejmowania zakupu nie bierzemy pod uwagę pomysłu na daną rzeczy i przede wszystkim jej użyteczności.  Efekt jest taki, że w szafie zalega masę rzeczy, a w zasadzie nie ma co na siebie włożyć. Osobiście staram się unikać takich wyborów zakupowy, ale przyznaję, ta kamizelka była właśnie takim strzałem. Kupiłam ją ponad dwa lata temu i miałam ją na sobie dwa razy, z czego ten drugi właśnie dzisiaj Wam prezentuje. Najłatwiej i najrozsądniej byłoby ją sprzedać, bo po co ma się kurzyć, ale pomyślałam, że jak już jest, to trzeba ją wykorzystać i znaleźć na nią jakiś sposób. Zatem potraktowałam to trochę jak wyzwanie, ale szczerze zanim ugryzłam jak ją zestawić tak, aby efekt końcowy nie przypominał wielkiego ptaka z ulicy sezamkowej, to trochę bałaganu w szafie narobiłam. Żeby było ciekawiej na wieszaku pod futrzaną kamizelką znalazłam drugą, wełnianą również kupioną dwa lata temu i również założoną tylko raz, więc po kolejnej nieudanej próbie stylizacji z ciekawości założyłam dwie naraz i voila, ku mojemy zaskoczeniu uzyskłam ten efekt, który idealnie mnie zadowolił. Jest ciepło, wygodnie i efektownie, a bałagan? no cóż, jak to mówią wszystko ma swoją cenę.
















spodnie TopShop/Kate Moss/SH
golf Mark&Spencer
wełniana kamizelka Vila
futrzak no name

photo Zielony Wąż


Podobne posty:

Prześlij komentarz