Moro

/
0 komentarzy
/
11/06/2016







                                     
                                          Z racji tego, że Mila choruję i przy okazji wszystkie osoby mogące nam pomóc w opiece również są chore (sezon grypowy w pełni), jesteśmy uziemieni w domu. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Zabraliśmy się za solidne porządki przeczesując każdy zakamarek mieszkania w poszukiwaniu zbędnych gratów, ciuchów, zabawek, pierdółek itd. Tym właśnie sposobem, wietrząc zapchaną do granic możliwości szafę natknęłam się na "Danielową" kurtkę. Na Daniela już ciut za mała, na mnie ciut za duża, co absolutnie nie przeszkodziło mi w zawłaszczeniu jej do swojej garderoby. Kurtka ma fajny, militarny fason (militarny trend co roku wraca jak bumerang), a jej głównym atutem jest to, że jest ściągana w pasie sznurkiem, dzięki któremu mogę nadać jej bardziej kobiecy charakter zarysowując w ten sposób linię talii. Zestawiona z delikatnymi, kobiecymi dodatkami prezentuję się naprawdę imponująco. Ciekawie wyglądałaby również w wersji wieczorowej np. do małej czarnej i delikatnych sandałków. Napewno wykorzystam ją jeszcze w wielu stylizacyjnych kombinacjach, bo jest naprawdę bardzo inspirująca i pomyśleć, że wisiała nieruszana te kilka wieszaków obok, cóż za straszne marnotractwo, wstydź się blogerko!:)








kurtka Helikon
bluzka Mango
spodnie SH

photo Zielony Wąż


Podobne posty:

Prześlij komentarz