Baby Blue

/
0 komentarzy
/
4/19/2016



                          



                     Po kryzysie przeprosiłam się z moją maszyną i znowu wróciłam do szycia. Nastąpiła jakaś eksplozja pomysłów i robię 10rzeczy naraz (kilka kreacji nie omieszkam pokazać na blogu:). To dziwne uczucie, bo zawsze miałam dysonans związany z pasją. Zazdrościłam ludziom, którzy opowiadali o swoich pasjach, które generalizują całe ich życie, które są ich życiem. Ja nigdy nie miałam jednej pasji, takiej wiecie, na zabój. Od dzieciństwa interesowało mnie wiele rzeczy, ale żadna na tyle aby zdominować i wyplewić pozostałe. 15lat temu nie myślałam, że to coś złego, ale teraźniejszość jest już zgoła inna i w dzisiejszych czasach popularyzuję się pojecie pasji jako zamiłowanie do jednej sfery życia, której oddajemy maksimum poświęcenia, pracy itd, a jeśli ktoś robić kilka rzeczy naraz, to uważa się, że żadnej nie robi dobrze, bo kto trzyma dziesięć srok za ogon? I ja też dałam się wbić w ten schemat myślowy. Uważałam, że jeśli ja nie mam tej jednej, jedynej, która mnie pasjonuję na maksa, tzn że nie mam żadnej. Na okrągło słyszałam porady w stylu "skup się na jednym, poświęć się jednej rzeczy" itp. aż w końcu doszłam do momentu, w którym czułam się nie kompletna, jak jakiś wadliwy produkt ze stygmatem "hellołłłłł nie mam pasji, a przecież każdy ją ma!". Przestałam doceniać wszystko to, co tak naprawdę lubię robić od czasu do czasu. A przecież to też pasja i wcale nie gorsza od tej pełnoetatowej. Obróciłam zatem swoje myślenie o 360stopni. Jako mała dziewczynka nigdy nie mogłam dokładnie sprecyzować kim chciałabym zostać, kiedy dorosnę, dlatego do dzisiaj czasem szyję, czasem maluję, piszę, bawię się grafiką, kombinuję w garach i wiele innych, i jeśli mnie spytać o to, co będę robić za następne 10lat, to nie mam bladego pojęcia, ale pogodziłam się z tym i dzisiaj myślę, że to jest właśnie mój największy potencjał.













koszula Mr D.
spodnie House
kamizelka Top Shop

photo Zielony Wąż


Podobne posty:

Prześlij komentarz