Kryzys? jaki kryzys!

/
0 komentarzy
/
2/08/2016




           

                   Każda z nas miewa czasem jakiś kryzys. Twórczy, zawodowy, osobisty, rodzicielski. I nie ma w tym nic strasznego dopóki dajemy sobie przyzwolenie na popełnianie błędów. Zanim to jednak nastąpi trzeba przejść przez te kilka minut, godzin, a nawet dni zwątpienia. U mnie trwa to zazwyczaj kilka dni i w sumie bardzo dobrze, bo dzięki temu mam więcej czasu na rozparcelowanie tematu. A jak sobie z takim kryzysem radzę? Bardzo prosto.

Kilka dni załamuję ręce biadoląc nad niesprawiedliwością świata.

Później dochodzę do bardzo oczywistego wniosku, (dlaczego to, co oczywiste, najtrudniej przychodzi?) że każdy jest kowalem własnego losu. Zatem wyciągam wnioski, szukając przyczyny zaistniałego kryzysu we własnym ogródku, na zasadzie: hmmm dlaczego moje dziecko nie lubi się dzielić,  może zbyt często słyszy "nie ruszaj, to mamusi". 

Znając wroga, wiem jakimi metodami powinnam z nim walczyć. Zatem nie oczekuję, że świat się zmieni, raczej to moje podejście musi się zmienić w stosunku do świata.

Później znowu załamuję ręce nad własną głupotą.

Aż w końcu przestaję się obwiniać i biorę się do roboty, oznajmiając światu swoje ponowne odrodzenie jednym zdaniem, które wypowiadam prosto w oczy, do lustra.   

Walić wszystko, żywcem mnie nie wezmą:)

I u mnie to się sprawdza:)












Jeansy - TopShop/Kate Moss
t-shirt Mango
bomber - Stradivarius

photo Zielony Wąż


Podobne posty:

Prześlij komentarz