Za rok, za dwa, za trzy

/
0 komentarzy
/
10/17/2015


                                           


                                Tydzień temu obchodziłam swoje urodziny, niestety w tamten dzień nie zagościła u mnie żadna sensowna refleksja. Przyszła kilka dni później, całkiem niespodziewanie, choć była tak oczywista, że bardziej prosto się nie dało. Bo przez 30lat nic nie dało mi tyle, ile ostatnie lata z córką u boku. To ona w ciągu dwóch lat nauczyła mnie co znaczy cierpliwość, czym jest zmęczenie, jak samkuje prawdziwa radość i czym jest miłość taka całkiem bezwarunkowa. W kontekście tych doświadczeń poprzednie 30lat było zupełnie innym światem, nie gorszym, nie lepszym, po prostu innym. A czy coś się nie zmieniło? Pewnie! Wciąż zbieram się 5godzin do rzeczy, ktorej wykonanie trwa raptem godzinę. Wciąż w niewyjaśnionych okolicznościach giną mi rzeczy, których akurat na ten moment potrzebuję, choć wcześniej, kiedy nie były potrzebne non stop pałętały się na widoku. Wciąż przeżywam ten sam stopień zdziwienia, że jak się coś kończy, to kończy się przy okazji wszystko naraz (szampon, pasta, puder, lakier itd.) No i chodząc 32lata po tym ziemskim padole jeszcze nigdy nie przyszło do mnie szczęścia po tym, jak wdepnęłam w psią kupkę. I chociaż nigdy nie mów nigdy to nie sądzę aby w tych kwestiach coś się zmieniło, ale o tym napiszę Wam dopiero za rok o tej samej porze.









sweter, spodnie Vila
koszula SH
kurtka Mango

photo Zielony Wąż



Podobne posty:

Prześlij komentarz