Po pierwsze...

/
0 komentarzy
/
8/14/2015



                                    

                              Nie odkryję Ameryki, jeśli napiszę, że macierzyństwo zmienia życie. Moje zmieniło się w trzech zasadniczych aspektach. Po pierwsze stałam się bardziej sentymentalna, dlatego bardzo szybko się wzruszam. Płaczę dosłownie z błahych powodów. Płaczę na reklamach telewizyjnych, programach dokumentalnych i rozrywkowych, filmach, bajkach dla dzieci, teledyskach itd. Dramat, nad którym kompletnie nie umiem zapanować, a jeśli dodatkowo w grę wchodzi dobro, bądź krzywda jakiegoś dziecka, to już jest pewne, że w domu zaczynie brakować chusteczek.
                                Po drugie kompletnie nie umiem odpoczywać, przez co na własne życzenie żyję pod ciągłą presją i w wiecznym zmęczeniu. Kiedyś bezproduktywne przeleżenie na kanapie choćby godzinki nie stanowiło dla mnie żadnego problemu. Dzisiaj, kiedy tylko młoda śpi, zamiast samemu odpocząć i nabrać trochę energii mnie szkoda czasu, bo pranie trzeba zrobić, bo obiad ugotować, bo bałagan jest. A przecież dobrej matce nie przystoi, by czegoś zabrakło.
                              I po trzecie nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego wszystkie smakołyki, lizaki itd zawsze są wyeksponowane przy samych kasach. Wszak idąc z dzieckiem na zakupy pewne półki można świadomie ominąć, kasy niestety już nie. (Notabene uważam, że taka forma robienia biznesu, grająca na emocjach i histerii dziecka, to ostatnie skurwysyństwo) Toteż kompletnie nie zdawałam sobie sprawy, ile kasy w miesiącu można w ten sposób przepuścić na kinder niespodzianki, wszak jednorazowo to tylko 3,20, a radość dziecka, jak zawsze bezcenna.
  









kamizelka Mohito
top basic
spodnie cropp
buty Mango

photo Zielony Wąż


Podobne posty:

Prześlij komentarz