Magister - mój krok w dorosłość

/
0 komentarzy
/
6/28/2015



                              

                              Kilka razy w życiu czułam się jak życiowa popierdółka i za każdym razem  obiecywałam sobie, że jak dorosnę to jeszcze wszystkim pokaże. Ten cel był we mnie mocno zakorzeniony i z czasem został osiągnięty, jednak nie obyło się bez ofiar. A raczej jednej ofiary, mnie. Doszłam do tego długo, długo potem, kiedy smak satysfakcji rozszedł się tak po kątach, że wszelki ślad po nim zaginął. To był dzień, w którym broniłam swojego magistra z filozofii. Wielkie wydarzenie, stres, nerwy, przełom życiowy. Zdałam, wyszłam i co...i kompletnie nic, nie czułam radości, sukcesu, osiągnięcia. To był moment, w którym zrozumiałam, że wszystko co robiłam do tej pory, nie robiłam ze szczerej, własnej chęci, a z determinacji, żeby komuś coś udowodnić. Wsiadłam w autobus i z miną zbitego psa pojechałam do domu. W ciągu kilku dni całkowicie rozłożyłam swoje życie na czynniki pierwsze, stawiając sobie pytania, na które wstydziłam się odpowiedzieć. Dotarło do mnie, że wszystko co budowałam, to nie były moje świadome wybory, a szczeble po których musiałam się wspiąć, że osoby, którym chciałam coś pokazać i tak mają to w dupie. Cokolwiek bym nie robiła, nie wpływało to na nich w żaden sposób, a mimo to, oni wpływali na mnie. Nagle stanęłam przed wyborem albo ja, albo reszta mojego świata. Wtedy chyba pierwszy raz dorosłam, wzięłam się w garść, znalazłam odwagę i olałam wszystkich podejmując własne, świadome wyzwanie actimela...











top basic
chusta no name
torba H&M

photo Zielony Wąż


Podobne posty:

Prześlij komentarz