Gamoń

/
0 komentarzy
/
5/09/2015


                   

                    Kiedyś poznałam Adama. Adam posiadał magiczną zdolność czytania kilku książek naraz. Bardzo zazdrościłam mu tej umiejętności, gdyż sama mam bardzo kiepską pamięć i szybko tracę wątek. Tracę go do tego stopnia, że dopiero w połowie książki potrafię się zorientować, że już ją kiedyś czytałam. Nawet nie chce wiedzieć, coby się działo gdybym czytała kilka pozycji równocześnie, istna sodoma i gomora. Ta sama przypadłość odzywa się u mnie w kwestii fabuły filmów, nazwisk reżyserów, aktorów, pisarz itd. Pustka. Zawsze wpędzało mnie to w spore zakłopotanie. Kulturalne, inteligentne, studenckie rozmowy na szczycie w oparach dymu i z alkoholem na ustach. A ja szara myszka i tylko yhy, aha, mmmmm. Jeśli usłyszałam np tytuł filmu, to ktoś musiał mi przytoczyć scenariusz i dopiero wtedy jakaś klapka z napisem a tak widziałam zaskakiwała. Pamiętam, że wtedy niemiłosiernie wkurzało mnie, gdy ktoś z wielkim zdziwieniem, naskakiwał no co ty nie znasz???, nie czytałaś???, taka klasyka!!! Do dzisiaj mam uraz do tego typu sytuacji, w których rozmówca oczekuję, że wszystkie wymienione przez niego książki, filmy itd. muszą być znane, że muszę mieć zdanie na poruszony w danym momencie temat, że jeśli nie wiem, nie mam zdania, nie pamiętam, a nazwisko pisarza nic mi nie mówi, to jestem gamoń, tłumok i w ogóle nie wiadomo z jakiej choinki się urwałam. A przecież nie zawsze tak jest i nie ma co generalizować. Wychodzę z założenia, że nie należy mierzyć wszystkich swoją miarą, wedle zasady, żyj i pozwól żyć innym, nawet jeśli nie widzieli wszystkich filmów Woody Allena, Tarantino czy Almodovara.













spodnie, katana SH
koszula H&M
Sandały stradivarius

photo Zielony Wąż



Podobne posty:

Prześlij komentarz