Hot or Not

/
0 komentarzy
/
4/11/2015

                                            Zauważyłam, że dając sobie większe przyzwolenie na popełnianie błędów żyje mi się o wiele łatwiej. Nie katuję się myślami, że coś musi być zrobione i że jeśli tego nie zrobię, to zawiodę na całej linii, jak później się okazuje głównie siebie. Przekłada się to na wiele dziedzin m.in na prowadzenie bloga. Dni, w których nie myślę o tym co założę, tylko ubieram się w biegu, są tymi dniami, kiedy najlepiej się sobie podobam. Kiedy z braku czasu i możliwości robimy zdjęcia na szybko, w 10minut, to później okazuję się, że (w moim subiektywnym odczuciu) wszystko wyszło znacznie lepiej, niż wtedy, kiedy planujemy sesje. Tak to działa również w drugą stronę. Kiedy myślę, kombinuję, co z czym założyć itd. to często patrząc później na zdjęcia okazuję się, że mój idealny outfit (nienawidzę tego słowa) to ostatnia klapa i chociaż o gustach się nie dyskutuje, to suchej nitki nie zostawiłaby na mnie wszystkie modne i niemodne Polki. Na szczęście wiem, że aby coś było lepsze, musi być najpierw to gorsze, taka kolej rzeczy i chociaż najlepsze efekty osiąga się dając z siebie 100%, to u mnie sprawdza się 80%, w myśl zasady lepsze jest wrogiem dobrego. A poza tym danie sobie trochę "luzu", wyzbycie się presji "muszę, powinnam", to wbrew pozorom bardzo ciężka praca i w moim przypadku właśnie ten moment to moje 100%.














 koszulka SH
płaszcz H&M
spodnie Cropp
buty CZasnabuty
torebka no name

photo "w 10minut" Zielony Wąż:)


Podobne posty:

Prześlij komentarz