Tyśka

/
0 komentarzy
/
7/26/2014


                                         Zauważyłam, że nie potrafię pisać o sobie, chyba brak mi otwartości, ale nie w stosunku do ludzi, w stosunku do samej siebie. Nie lubię się uzewnętrzniać chociaż ponoć widać po mnie każde emocje, nic nie potrafię ukryć. Mówią, że jestem prawie jak otwarta książka, tylko napisana brajlem. Nie ma tam spisu treści, indeksu, instrukcji obsługi. Jest za to początek i masa niedokończonych wątków, niezamkniętych rozdziałów. Brak za to ogólnej fabuły, bo patetycznie wiemy, że wciąż piszą się nowe scenariusze. Dlatego nie znam własnej definicji, nie potrafię się określić. Czasem myślę, że to zaleta, chociaż bezpieczniej jest móc się przewidzieć. W zamian mam za to kilka haseł "kluczy", które warunkują moją bytowość. To moje własne punkty odniesienia, fundamenty, aksjomaty, których nie muszę udowadniać, bo one po prostu są, we właściwym miejscu i czasie. Wiedzą to Ci, którzy mnie poznali, bo ponoć właśnie dzięki nim zapadam ludziom w pamięć. Tam gdzie się pojawiam, tam już pozostaję, w pamięci, w muzyce, we wspomnieniach. Taki już mój urok, bo chociaż dla wielu wyglądam na arogancką osobę to wbrew pozorom towarzyska ze mnie dusza, no chyba, że ktoś nadepnie mi na odcisk, ale to już zupełnie inna para kaloszy...:)


















bluzka SH
spódnica - uszyta przeze mnie

photo Zielony Wąż


Podobne posty:

Prześlij komentarz