Status quo

/
0 komentarzy
/
6/21/2014


           
                        Status to taki dziwny stan, który nic nie mówi, a jednocześnie potrafi wyrazić wszystko, kim jestem, gdzie jestem, co robię. Choć dla wnikliwych zawsze pozostaje pytanie, czy to gdzie jestem i co w danej chwili robię, świadczy o tym, kim naprawdę jestem. Codziennie przewijam setki statusów, od tych najbardziej przyziemnych z grupy "jem kolację", "idę biegać", po te oscylujące na granicy inteligencji emocjonalnej jak "załamana", "poirytowany", "szczęśliwy". Nigdy nie mogę się do nich ustosunkować i to nie z powodu braku chociażby empatii, ale z braku czegokolwiek, co dałoby mi narzędzie do rozpracowania tej formy personalnej identyfikacji. Bo cóż poczciwy człowiek miałby zrobić z tego rodzaju informacją? westchnąć, chrapnąć, przytaknąć, poklepać po ramieniu, sapnąć, parchnąć, stęknąć? A może tak samo zjeść kolację, iść pobiegać, po czym załamać się, że kondycja niestety już nie ta co kiedyś, poirytować się na siebie, że jak mogło się dopuścić do takiego zaniedbania własnej formy, po czym uśmiechnąć się i pomyśleć, że na bank nasza ukochana przyjaciółka/przyjaciel jest w gorszej formie od nas, co da nam odrobinę szczęścia, by na koniec dnia totalnie już olać bieganie oczywiście aktualizując przy tym swój status.
#Nie Ogarniam#Tego














          koszulka wiekowa, z 10lat ma na pewno:) uwielbiam ją
      spódnica uszyta przeze mnie 

photo Zielony Wąż


Podobne posty:

Prześlij komentarz