Carpe diem

/
0 komentarzy
/
3/25/2014


                Przychodzi taki moment, w którym do dzbanuszka wlewa się o te trzy krople za dużo. Wszystko nagle wybucha. Brakuję nam powietrza, dusimy się, chcemy uciec, wyjść, wyjechać, zrobić coś (nigdy nie wiemy co) oderwać się, przeżyć coś spontanicznego, magiczne tu i teraz. Gryzie nas nasza codzienność. Nic do siebie nie pasuje. Przestawiamy meble, wyrzucamy stare rzeczy z szafy, pozbywamy się wszelkich wspomnień, sentymentów, starych walentynek, skasowanych biletów, rzemyków, kamyczków, talizmanów. Szukamy magicznego feng shui, które pomoże nam związać koniec z końcem, tak abyśmy byli przeświadczeni, że wszystko ma jakiś sens. To ważne filary egzystencji. Na szarym końcu zasypiamy z cudowną nadzieją, że jutro też jest dzień, być może właśnie ten, który odmieni nasze życie. Jedni otworzą oczy z uśmiechem na ustach, inni z myślą "o boże, znowu"...






kobaltowy sweterek SH
czarny golf SH
spodnie mango

photo Zielony Wąż
plener centrum Sosnowca


Podobne posty:

Prześlij komentarz