Święta

/
0 komentarzy
/
12/16/2013





                   Nieubłagalnie zbliżają się święta. Wraz z nimi na światło dzienne wychodzą mało chwalebne zachowania natury ludzkiej, czytaj polskiej. Nie wiem jak wy, ale ja zazwyczaj dostrzegam równocześnie dwie strony medalu, tę piękną, świąteczną, rodzinną i drugą która krzyczy „kurwa znowu święta”.
                 W dużej mierze jesteśmy takimi cichymi, małymi hipokrytami, chociaż nikt się do tego nie przyznaje. Sprawa jest nie groźna dopóki chodzi o nasze zwykłe sprawy, bo któż z nas nie przeklnął sobie na wszystkich świętych stojąc w kilometrowej kolejce po karpia. Rzecz staję się jednak bardziej niebezpieczna, kiedy w grę wchodzą sprawy wyższej rangi. Świąteczny czas to czas miłości, szczodrości i pomocy, idealne pole do popisu i stawiania osądów. Przykładów nie trzeba szukać daleko. W tym okresie pojawia się wiele akcji charytatywnych mających na celu niesienie pomocy najbiedniejszym, chorym, bezdomnym. Tutaj cały cyrk się zaczyna. Jeśli widzimy, że ktoś pomaga, od razu oceniamy, że pewnie zagłusza własne sumienie, ociepla swój wizerunek, albo ma w tym jakiś cichy interes. Na szarym końcu przychodzi nam do głowy, że może robi to po prostu z dobroci serca. Jeśli jednak ktoś nie chce pomóc, nie pomaga i generalnie jest przeciwnikiem tego typu akcji, tłum zaczyna skandować, że cham, że pozbawiony empatii, widzący tylko czubek własnego nosa egoista. Tak źle, tak nie dobrze. Nauczyliśmy się nie wierzyć w czyste intencje. Wychowani na ciągłych teoriach spiskowych  wszędzie widzimy krętaczy, manipulatorów, oszustów, dwulicowców ect. Wiadomo, że zawsze musi być jakaś opozycja, gorzej jeśli te same pionki stają bo dwóch różnych stornach barykady, dokładnie tak jak wiatr zawieje…a kiedy możemy zmieniać świat, na szarym końcu zaczynamy od siebie, nawet w święta.

















Podobne posty:

Prześlij komentarz