Mikołaju, mikołaju.

/
0 komentarzy
/
12/03/2013



                            Ostatnio byłam świadkiem dość smutnej sceny. Robiąc zakupy w Biedronce (tak robię zakupy w Biedronce) przeciskałam się wózkiem pomiędzy zabawkami, które tłumnie wystawione były na sprzedaż z okazji zbliżającego się 6stego grudnia. Przede mną stał mały chłopczyk, wiek ok 6lat i trzymał w rączkach samochodzik. Patrzył na niego takim niewinnym, dziecięcym pożądaniem. Po chwili podszedł do niego brat, wiek ok 11scie lat i słyszę "zostaw to Dawidku, rodzice nie mają pieniędzy" i wziął młodszego brata za rączkę, głaskając go po głowie dla ukojenia dziecięcego smutku. Zrobiło mi się tak źle, przykro, sama nie wiem jak to nazwać. Jest tyle zła i cierpienia na świecie, ale nic tak nie boli jak nieszczęśliwe dziecko. Później oglądam w telewizji śniadaniowej recenzje z pokazu nowej "jakiejś tam" kolekcji i mowa jest o tym, w co i za ile ubrały się celebrytki na tę okoliczność.  Zupełnie nie ten świat. Dwa bieguny, które wzbudzają olbrzymi dysonans. Masa pytań dlaczego? po co? pozostawionych bez odpowiedzi. Mówią, że każdy jest kowalem własnego losu, jedni kują żelazo póki gorące, innym zostaję wciąż wierzyć w świętego Mikołaja.













Podobne posty:

Prześlij komentarz