O blogerkach...

/
3 komentarzy
/
9/08/2011
Całkiem niedawno napisałam kilka słów o polskim świecie blogerek. Do wielu rzeczy można mieć zastrzeżenie, ale nie mnie to oceniać. Zabrał się za to Newsweek.
http://kobieta.newsweek.pl/co-na-blogach-reklamuja-szafiarki,81663,1,1.html

Sporo krytycyzmu, ale i również gorzkiej prawdy. Są dziewczyny, które swoją przygodę z blogiem zaczęły bardzo ciekawie, tworząc coś z niczego, w granicach możliwości, głównie finansowych. Czuć było kreatywność, wyobraźnie, nonszalancje. Dzisiaj blogerki to dziewczyny, które na każdym zdjęciu mają inną parę butów, a każda za 200zł. Dostają ubrania celem ich zareklamowania. Wyglądają cudownie, świeżo i modnie, bo jak źle wyglądać w najgorętszym hicie sezonu. Już nie one myślą o tym, co na siebie włożyć, ale decyduje za nie marka, która wysyła im nowe propozycje do założenia. Jaka w tym pomysłowość?
Oczywiście sama nie jestem jakimś guru w świecie mody, polegam jedynie na własnym zmyśle estetycznym i popularnych magazynach o modzie, bynajmniej unikając bycia ofiarą zarówno blogosfery jak i najnowszych trendów.


Podobne posty:

3 komentarze:

Alice.Ilusion pisze...

Bloga założyłam dla własnej przyjemności i z czystego egoizmu, z chęci wypełnienia sobie pustki w życiu, które do tej pory skupiało się na studiach. Dla odnalezienia siebie pod kątem zawartości mojej szafy, stania się pewniejszym człowiekiem, nabrania wprawy w ubieraniu się, ale szukania dobrej rady, której jednak stwierdzam niewiele jest tutaj, a przeważa „świetnie wyglądasz! zapraszam do mnie”.
PS. Kiedyś weszłam na bloga Kasi Tusk kompletnie jej nie rozpoznawszy (dziś Pan Michał mnie uświadomił) i wówczas moje wrażenia były następujące – dziewczyna pisze konkretnie o tym co ma, co nosi, z czym łączy, ale bez polotu, bez błysku. Wiem, ile kosztuje takie pisanie, ale naprawdę dla mnie jest to bezbarwna opowieść o ubraniach i bynajmniej nie oczekuję od niej dzielenia się swoim życiem, tylko trochę głębszymi przemyśleniami na temat jej szafy.

FASHION HUNTER pisze...

Amen:)

Anonimowy pisze...

właśnie przeczytałam ten artykuł z Newsweek'a (wiem, ale lepiej późno niż wcale), uważam, że każde słowo tam jest prawdą