Kiedyś Rysiek Ridel śpiewał, że samotność to taka straszna trwoga. Wciąż wielu się jej boi, wielu przed nią ucieka, niektórzy są w stanie poświęcić wszystko, nawet siebie, by tylko nie zostać w jej ramionach. A tak naprawdę tylko w tej samotności możemy odnaleźć siebie, możemy się czegoś o sobie dowiedzieć, możemy zrozumieć kim naprawdę jesteśmy. Tylko w samotności możemy zrozumieć szczęście i znaleźć je w sobie. I to jest największy problem, jak się z tym zmierzyć, bo przecież nikt nie chce być sam. Ale taki właśnie musi być początek, bo tylko tam nie jest się pod niczyim wpływem i tylko tam nie uzależnia się swojego szczęścia od czegoś poza sobą. 
                      Na początku jest bardzo ciężko, ale jeśli pokona się wszystkie ciernie, smutki, żale, rozczarowania, schematy, manipulacje, wpływy i własne błędy, dojdzie się do tego właściwego momentu w którym w końcu zaczyna się naprawdę żyć.  
                           


                                                                            












     



                                     



                                     Gdyby jutro niespodziewanie nastał koniec, nie żałowałabym nie odbytych podróży, niepoznanych jeszcze ludzi, nieprzeczytanych książek, nieobejrzanych filmów, nieodbytych rozmów. 
                                          
                                    Żałowałabym za to wszystkich tych chwil, w których nie umiałam być tu i teraz, wszystkich minut, które uciekały mi na wybieganiu w przyszłość i na grzebaniu w przeszłości. Wszystkich momentów, w których żyłam za szybko nazywając to prawdziwym życiem. 
                                            
                                      Żałowałabym, że nie zdążyłam siebie poznać i zrozumieć.

                                     Na szczęście na to nigdy nie jest za późno, o ile wiemy, gdzie teraz jesteśmy. Bo życie daje nam takie doświadczenia, które najbardziej przybliżają nas do naszej świadomości. Dlatego tutaj nie ma miejsca na pomyłkę, nawet gdyby jutro niespodziewanie miał nastać ten koniec....

                                            

















                               


                     Rzeczywistość jaka jest, każdy widzi, ale pamiętajcie, jakby nie było, ten świat to najlepszy z możliwych, więc dbajmy o niego i dbajmy o siebie. Zawsze.





Jeszcze w zielone gramy
Jeszcze nie umieramy
Jeszcze się spełnią nasze
Piękne dni, marzenia, plany


Tylko nie ulegajmy
Przedwczesnym niepokojom
Bądźmy jak stare wróble
Które stracha się nie boją


                                                                                 W.  Młynarski
















koszula SH






                                  

                             Dawno mnie nie było i szczerze? nie sądziłam, że w tym miejscu pojawią się jeszcze kiedyś jakieś litery. A jednak. Tęskniłam za zdjęciami, chociaż pogodziłam się z myślą, że to koniec. Bo prawda jest taka, że w moim życiu dużo się zmieniło. Punktem zwrotnym było rozpad mojego kilkuletniego związku i za tym potoczyły się zmiany we wszystkim. W takich momentach, nie wierzy się w to, że po burzy wychodzi słońce. Dziś wiem, że wychodzi, ale najpierw trzeba ten deszcz przeczekać, wyciszyć i zaakceptować. Bez tego, nie da się iść dalej. A przecież to moja droga, za którą kiedyś odpowiem i chcę żeby była najlepsza z możliwych. Ze szczęściem, radością i wiarą w drugiego człowieka. Wiarą w to, że można być po prostu człowiekiem. Bo to bardzo trudne, a tak naprawdę nic nie kosztuje. Wartość bezcenna.


                   
    Voo Voo śpiewali 

"Myślę sobie, że 
ta zima kiedyś musi minąć, 
Zazieleni się, 
urośnie kilka drzew....

Choć mało rozumiem, 
a dzwony fałszywe, 
coś mówi mi, że 
jeszcze wszystko będzie możliwe..."



                  Kiedyś przeczytałam, że prawdziwym Panem śmierci, jest ten, kto nie potrzebuje przed nią uciekać. Dzisiaj wiem, że to czego się boimy, staje się naszym wrogiem. Dlatego przestałam się bać i w końcu czuję, że jeszcze wszystko będzie możliwe, bo wiem, że nie potrzebuje już przed sobą uciekać. 






















                                   

                              Zdjęcia się kurzą zalegając na dnie dysku. Wciąż kocham je robić, choć w ostatnim czasie z nadmiaru zdarzeń, myśli, okoliczności, zeszły na drugi plan. Czasem myślę, że to moment nabierania wiatru w żagle, chociaż z pozoru wszystko w koło się wali. 
                                     Ale dla równowagi namiętnie oglądam bajki, bo kryją w sobie wiele prawdy, jeśli dobrze czyta się miedzy wierszami. 
                                     
                                   















koszula i płaszcz SH
spodnie Zara