Co się u mnie dzieje? dużo by opowiadać. Myślę, że życie to nieustanna droga, lekcja i przede wszystkim świadomość. Umiejętność czytania znaków, przekazów między wierszami i obserwacji. Nigdy nie byłam wielki miłośnikiem teorii spiskowych, ale czuję, że ktoś chcę nam tę naszą świadomość zagłuszyć. A przecież to naprawdę olbrzymia energia, i być może właśnie dlatego wszystko w koło nakierowane jest w taki sposób, byśmy z niej nie korzystali. A tak naprawdę wszędzie są wskazówki. 

                  "Boże czemu nie dajesz żadnych znaków?" "Jak to? Cały czas Ci je podsyłam, tylko dobrze się rozejrzyj Idioto"















spodnie Pull&Bear
koszulka Mango
kurtka SH








                                                    Z sukienkami zawsze było mi jakoś nie po drodze. Ciężko było mi dopasować odpowiedni kolor i fason tak, żebym czuła się w niej komfortowo. Dlatego w większości przypadków stylizacyjny wybór padał u mnie na spodnie, ewentualnie także na spódnice. Jednak czasami zdarzają się takie okoliczności, w których wybór sukienki jest jedynym wchodzącym w grę wyborem. Zatem szukałam sukienki na wesele i kiedy zjeździłam już pół kraju szukając bezowocnie kiecki, w której czułabym się dobrze, zrezygnowana weszłam do jednego z moich ulubionych lumpeksów. I tak oto w moje ręce trafiły te piękne, jesienne kolory. Idealna długość midi, bo tylko taką preferuje, pięknie zarysowana talia, fajny zwiewny materiał, czyli wszystko to, czego oczekiwałam od mojej idealnej sukienki. No i cena, która w tym wypadku również była sporym atutem bo sukienka kosztowała całe 20zł.
                                                    Na weselu czułam się w niej bardzo elegancko i kobieco. Sukienka pomimo swojego galowego charakteru dobrze skomponowana nadaje się również do zwykłych, codziennych stylówek. To był strzał w 10tke i z modowego punktu widzenia myślę, że to były najlepiej zainwestowane dwie dychy w moim życiu.



















                                                                      Sukienka Second Hand
                                                                              golf H&M
                       










                                                              Jeden z tych gorszych dni, takich, które miewa każdy. Szklanki uciekają z rąk, myśli rozbiegają się po kątach, a w środku hula pustka. Mimo to zrobiła mi zdjęcia, bo chciała mnie rozweselić, poklepać po plecach, po prostu być obok. Ona, moje drugie ja...dziękuje siostra. 








 





spodnie, sweter pull&Bear
buty Zara

photo Siostra






                                             

                      Dzisiaj w przedszkolu bal przebierańców. W przebieralni gwarno i głośno, a w powietrzu unosi się zapach dziecięcego podekscytowania. Są smoki, biedronki, księżniczki, Elsy, supermeni, strażacy, czarownice i ona jedna, gwiazda rocka. Ubrana na czarno, w cekinowych traperach, w czarnej ramonesce, w skórzanych rękawiczkach bez palców, ale za to z ćwiekami i z czarną gwiazdą na oku. Ona, mikrofon i scena, którą jest wszystko gdziekolwiek się znajdzie. Przedszkolna szatnia, poczekalnia u lekarza, kolejka w warzywniaku, miejsce w autobusie, dłużące się czekanie na przystanku itd. Pytana przez dzieci, kim dzisiaj będzie, dumnie odpowiada, że gwiazdą rocka, KISS'em. Dzieci nie bardzo wiedzą o co chodzi, ale ona już to wie, wie, że kiedyś będzie śpiewać. Ona, moja mała Janis Joplin.



















photo Daniel






                                                       

                            Nie lubię odkrywać swojego ciała. Epatowanie nagością wciąż mnie zawstydza, co zdaje się być czymś całkiem odosobnionym w czasach, kiedy dla większości jest to odruch naturalny. Całkiem niedawno, w jednym z artykułów na temat rosnącej popularności instagrama przeczytałam, że to, co obecnie najlepiej się sprzedaje to właśnie nagość, zdjęcia biustów, zdjęcia w bikini itd. O ile zdjęcia muśnięte delikatną intymnością, czy seksualnością potrafią być naprawdę piękne, o tyle zdjęć w bieliźnie z podpisem "good morning" albo "lazy day" kompletnie nie potrafię zrozumieć. W moim świecie pewną kobiecość, seksowność, można wyrazić na wiele innych sposobów, dlatego w sercu żywię głęboką nadzieję, że intymność ponownie zatoczy koło i wrócić do swojej dawnej granicy. Bo w tym aspekcie nie warto iść z duchem czasu, nie ma w tym klasy, smaku, dobrego gustu. Jest za to obsceniczność, a nawet wulgarność i naprawdę szkoda, że fajną treść zamienia się w zdjęcia rodem z playboya. 
                      To tak, jak z muzyką, jeśli czyste dźwięki wyzwalają w nas dreszcze, to przyznacie sami, że jakakolwiek tancerka z gołym tyłkiem w tyle jest nam po prostu zbędna. 

















kurtka, spodnie Pull&Bear
koszula Cropp

photo Daniel