Potrafię godzinami słuchać jednej piosenki
Wiecznie rozlewam kawę, 
Uwielbiam oglądać baśnie
Uśmiecham się do poduszek, kiedy je wyszywam
Najbardziej bolą mnie słowa
Nienawidzę pośpiechu
Czasami mam ogon
Kiedy gotuje, to przez dziurawe ręce
Kocham układać puzzle
Nieustannie mi zimno
Dużo mówię
Bywam nieśmiała
Na okrągło jadłabym szpinak
Nie umiem odmówić sobie sernika
Mam potworne łaskotki
Od dziecka męczy mnie choroba lokomocyjna
Nie lubię zapachu gotującego się mleka
Panicznie boję się ciem
Wierze, że karma powraca
Ciągnie mnie do ludzi
Mam rockową duszę
Jak każdy popełniam błędy
Nigdy nie wiem, gdzie mam telefon
Znam na pamięć całą Pchłę Szachrajkę
Często mówię do siebie na głos
  ...

Mam na imię Justyna
 i lubię siebie
















spodnie Pull&Bear
sweter dostałam w prezencie
kurtka, wysłużona z Mango

photo Daniel









                                             2018 był rokiem trudnym, ale przez to bardzo odważnym. Dla mnie był  to rok pełen zmian, na które być może nigdy bym się nie zdobyła, gdyby nie owe trudy, które na mnie czekały. Z perspektywy tych 365-ciu dni w tych zmianach najbardziej mnie cieszą te z pozoru błahe, choć mające niesamowity wpływ na całokształt. Zmiany w nastawieniu do siebie i do innych. Mam nadzieję, że 2019 będzie również fajnym rokiem, bo co nas nie zabije, to nas wzmocni, a kto nie ryzykuje ten nie pije szampana! Ja w Sylwestra lampkę wypiłam, więc można by rzec, że wszystko dobrze się zaczyna. 







golf H&M
koszula New Look

photo Daniel




                                         




                                           Znacie Olafa z Krainy Lodu? Kto w tych czasach nie zna Olafa. Mega pozytywna postać, od której, wbrew pozorom, że jest tylko bałwankiem, można się wiele nauczyć. Na przykład jak marzyć nawet o tym, co z perspektywy własnego położenia jest absurdalne. I jak nie tracić wiary w spełnienie tych marzeń.  
                                              Sama uwielbiam go za pozytywną energię, bo chociaż mam 35 lat, to właśnie fragmenty z jego udziałem potrafią mnie wyrwać z najgłębszej chandry. W końcu każdy z nas, bez względu na wiek, ma w sobie coś z dziecka. Dlatego w samym środku przedświątecznej gorączki zamiast kolęd (nie obchodzimy świąt w duchu religijnym) na okrągło leci u nas piosenka w wykonaniu Olafa "Świąteczny czas" czas w którym każdy z nas przemyca w swoim domu jakąś swoją świąteczną tradycje. Nawet taką najbardziej błahą i banalną, ale za to własną, przez co jedyną i bardzo unikatową. Na przykład dla mnie okres świąt to jedyny czas w roku, w którym kupuje program telewizyjny, z którego i tak nigdy nie korzystamy, ale właśnie z racji tej naszej, rodzinnej tradycji ten jeden jedyny raz w roku leży on u nas na ławie. Bo na święta trochę sprzątamy, nieco gotujemy, odrobinę pieczemy, by później na bogato nie robić nic i wreszcie trochę odpocząć, gdyż u nas właśnie " tak się robi, jak są święta". I tego również Wam życzę.











kolczyki z Pepco
swetrzysko Pull&Bear
spodnie H&M

photo Daniel
       





                                        Temat wiary, to zawsze śliski temat. Niby każdy ma prawo do swoich wierzeń i przekonań, ale prawo to sięga tylko tam, gdzie kończy się cudza tolerancja.
                                      W naszym domu traktujemy święta jak piękną tradycję, której magię nie da się z niczym porównać, jednak unikamy utożsamiania tego czasu z wiarą, bo na ten temat mamy nieco inne wyobrażenie niż to, które znamy z nauk katolickich. Nie mniej choinka, ozdoby, prezenty, to nasze ludzkie wymysły, które umilają ten czas dodając mu niezwykłego czaru, z którego i my korzystamy, pomijając oczywiście wszelkie motywy i symbole religijne.

                                 
                                       Pamiętam kiedy miałam 5lat, był wieczór, a na drugi dzień miał być w przedszkolu bal przebierańców. Razem z siostrą miałyśmy przygotowane sukienki w kwiatuszki i do tego miał być piekny wiosenny wianek. Zasypiałam ze strachem, czy mama zdąży go zrobić, w końcu jest po pracy, zmęczona, a było już póżno i wiedziałam, że rano też będzie musiała wstać do pracy. I pamiętam, że kiedy rano otworzyłam oczy mamy już dawno nie było w domu, ale za to koło łóżka czekały na nas dwa piękne wianki z kwiatami z bibuły. Były! Zdążyła! jak ona to zrobiła, skąd brała te siły?
                                      Dzisiaj kiedy mnie samej zdarza się szyć do 2giej w nocy, wiedząc, że rano muszę wstać do pracy, wiem, że mam tę super moc. Dostałam ją we wspomnieniach od mojej mamy i teraz staram się ją przekazać we wspomnieniach mojej córki. Dlatego w tym roku, wzbogacając naszą świąteczną tradycję, postanowiłam zrobić dla Mili kalendarz adwentowy. Nie lubię tego określenia, bo tak jak wspomniałam nie ma to dla nas znaczenia religijnego, jest to jedynie kalendarz odliczający czas do miłych świąt, więc wykorzystując te idee pomyślałam, że to bardzo sympatyczna akcja, która daje dziecku radość tu i teraz i która na pewno zostanie w jego wspomnieniach. 

               
                                     Pomysłów do stworzenia kalendarza przejrzałam naprawdę sporo, aż w końcu moje serce zdobył kalendarz znaleziony w serwisie pinterest. Prosta konstrukcja choinki i na niej zawieszone 24 koperty. W swojej wersji wykorzystałam zalegające w szafie skrawki materiałów z których uszyłam 24 woreczki na małe prezenciki. Moja córka uwielbia wszelkie pierdółki, więc taką zawartość mieszczą nasze woreczki. Są w nich karty, figurki kucyków pony, długopis Elsy, notesik, mały zestaw do makijażu, gra pchełki, gumki, spineczki, breloczki itd.  Kalendarz bardzo pobudza  jej ciekawość, ale też uczy cierpliwości co w przypadku naszej Mili ma ogromne znaczenie:) Myślę, że kalendarz pojawi się u nas również w kolejnych latach i szczerze się przyznam, że w głowie mam już nowe pomysły na jego realizację.

Filcowe zawieszki to również moje dzieło, bo jak przystało na rockową babkę te robótki ręczne bardzo mnie uspokajają:)




























                                             


                                             Chociaż ostatnimi czasy wiatry mi nie sprzyjają (albo brakuje czasu, albo pogody, albo mamy awarię sprzętu) nie porzuciłam blogowania. Publikując w sieci swoje zdjęcia robię to dla siebie, ale także dla kogoś po tej drugiej stronie monitora, kogo być może zainspiruję swoim stylem, przekonaniem, sobą. 

                                                 Lubię ciuchy i bawienie się modą, chociaż staram się w tej swojej pasji nieco odejść od posiadania, kupowania i prezentowania stale nowych rzeczy. Wiadomo, że nowa para butów zawsze poprawi humor, ale suma sumarum żadnego problemu nie rozwiąże. W dużej mierze moje myślenie zmieniła obserwacja córki, która nieustanie myśli tylko o tym, aby kupić jakąś (jakąkolwiek) nową zabawkę. Nie potrafi cieszyć się z tego co dostaje, bo już myśli o tym czego nie dostała i co chciałaby jeszcze dostać. Nie wiem czy to mój błąd w wychowaniu, czy obecnie aż tak olbrzymi jest wpływ reklamy, że wszystko co widzimy po prostu odrazu chcemy mieć. 
                                                 
                                                 Będąc dzisiaj na zakupach w zwykłym spożywczaku, Mila rzucała się na wszystko co kolorowe nieustannie pytając "mogę, mogę, mogę". Natomiast ja fanatycznie wręcz czytam wszystkie etykiety i jestem przerażona tym, co producenci pod tą piękną, kolorową postacią nam serwują. Próbuję więc przemycić córce trochę mojej wiedzy, tłumacząc, że ten piękny, cudownie pachnący cukierek to tak naprawdę ukryta tablica Mendelejewa. Niestety ona tego nie rozumie, nie rozumie czemu wszyscy mogą, a ona nie. To trudne czasy, w których odniesieniem do naszego sposobu myślenia i funkcjonowania są właśnie owi "wszyscy". Nie mówię, że trzeba całkiem zaszyć się w domu albo chodzić w jednych butach do samego zdarcia cholewki, ale jestem zwolennikiem umiaru, bo dzięki niemu potrafimy się cieszyć z tego co mamy, bez względu na to, co nieustannie podsuwają nam marketingowcy.               
                                                 










kurtka pożyczona od siostry
skórzana marynarka, garniturowe spodnie/SH
golf H&M
koszulka Pull&Bear

photo Daniel