Ci z Was, którzy w dzisieszych czasach jeszcze ukradniem zerkają na facebooka znają powód mojej ostatniej nieobecności. Dla tych, dla których facebook już dawno stał się przeżytkiem nadmienie, że przez ostatni czas każdą wolną chwilę poświęcałam na przygotowania do 5-tych urodzin Milki. Zrobiłam kilka kadrów z tego wydarzenia, więc pewnie niebawem pokaże Wam tutaj owoc tych zarwanych nocy.  Teraz, kiedy po-urodzinowe emocję już opadły pora nadrobić kilka szafiarskich kadrów. 
                                               W lipcu moje konto w serwisie instagram ponownie zostało shakowane i mimo wielu maili z prośbą o pomoc w tej sytuacji, konta niestety nie udało się odzyskać. Ma to swoje plusy i minusy. Minusy wiadomo mniejszy zasięg, plusy natomiast są takie, że nie kusi mnie obserwowanie innych kont, nie porównuje swoich zdjęć do cudzych, nie gnębie się małą ilością polubień. Daje mi to wewnęrzny spokój, który wynika z nieświadomości istnienia tego miliona lepszych odemnie blogerek. To wszystko zbiegło się w czasie także z moją zmianą koloru włosów, która naprawdę dała mi nowe życie, a co za tym idzie zadowolenie z siebie, a także zadowolenie ze swojego wyglądu. I jakoś tak zwyczajnie biegnie mi czas bez tego instagrama, że już teraz niekoniecznie za wszystkim chcę nadążyć. Zwalniając tempo,  uwolniłam się od presji i odkryłam prawdziwą radość z tego co robię i jakie mam to swoje życie. I faktycznie jak to mawiają, lepiej późno niż wcale.














spodnie Pull&Bear
sweter Zara/SH
botki CCC






                              



                   Zapytała mnie, czy może być Elsą, odpowiedziałam córciu możesz być tym, kim tylko sobie zamarzysz. Na młodej 5-cio letniej twarzyczce widać było zamyślenie i sflustrowanie
A co będzie jak zmienie zdanie? Hmmm To spróbujesz czegoś innego, bo w życiu trzeba wiele rzeczy spróbować, żeby wiedzieć czego naprawdę chcemy. Mila wyciągneła małą rączke przed siebie i oddzielając paluszki zaczeła w swoim dziecięcym skupieniu liczyć to najpierw będę Meridą, Roszpunką, Anną, Arielką a później Elsą. Wtedy przypomniała mi się mała Justynka z dawnych czasów, tych, w których wierzyła we wróżki i marzyła żeby mieć zaczarowany ołówek, dlatego z uśmiechem pełnym aprobaty odpowiedziałam Myślę, że to dobry pomysł. Na tę słowa Mila niczym w odchłani pełnej zagubionych klocków, niesfornych papierków, połamanych kredek i poniszczonych lalek zaczeła poszukiwać wszelkich, przydatnych jej ta tym etapie życia rekwizytów. Zatem wracając do swoich domowych zajęć w spokoju nasłuchiwałam jak przewalają się wszystkie szuflady, szafki i pudełka. Aż w końcu zapadła cisza, po której dumnym, książęcym krokiem do kuchni weszła Ona przebrana w sukienkę Elsy, z dopiętym, złotym warkoczem Roszpunki, dzierżąca w ręce łuk Meridy, w drugiej trzymająca zwinięty koc imitujący syreni ogon Arielki oraz z wciśniętą za pas laleczką Anny z Krainy Lodu.
Mamo a strój kucyka Pony też mi uszyjesz ?
Nie miałam już wyboru, to w końcu jej dzieciństwo. 
Jasne że tak córeczko:) 











Jak widać coraz lepiej odnajduje się w ciepłych barwach

photo Daniel




                      


                               

                                 Rodzicielstwo to cudowne doświadczenie, ale też przede wszystkim ciężka praca zarówno ta fizyczna jak i praca nad sobą, nad opanowaniem, cierpliwością, sztuką negocjacji itd. I chociaż staram się chłonąć każdą chwilę, bo czas tak szybko ucieka to powrót Mili do przedszkola jest dla nas momentem odpoczynku, bo umówmy się, jeśli co 3minuty w ciągu 15stu godzin słyszy się "mamo, mamo, mamo..." można się nieco wyeksploatować:) 

                     Na szczęście Mila również cieszyła się na przedszkole. W ten magiczny, poniedziałkowy poranek my, wyrodni rodzicie dla wygłupów majgaliśmy wszystkimi możliwymi kończynami w takt pospiesznie skomponowanej na te okoliczność piosenki "5 godzin ciszy i spokoju sialalalala♪♫♪♫" na co ubrana i gotowa do wyjścia Mila z uśmiechem wypaliła

- Tak, ale później przyjdę i znów będe rozrabiać, żebyście nie mieli za dużo luziku!

I jak rzekła, tak zrobiła, ale to było potem, a wcześniej my wykorzystaliśmy czas tradycyjnie na zdjęcia:)



                                Zapowiadają, że wraca zwierzęcy print. O ile w tradycyjnej panterce nie do końca potrafię się odnaleźć, to w pasiastej zebrze jak najbardziej. Wygrzebałam więc z czeluści szafy tę kieckę i przyodziawszy ją ostentacyjnie ogłosiłam światu znajomość nadchodzących, jesiennych trendów .













kurtka, sukienka SH

photo Daniel




                                      


                         Lato jest tak gorące, że ciężko nabrać powietrza. Z domu do pracy, z pracy do domu, w negliżu przystanku autobusowego spalam się z każdą odczekaną minutą. Dlaczego? bo kocham długie spodnie i chociaż lato tak bardzo ich nie lubi, to miłości wierna wraz z promieniami słonecznymi rozpuszczam się z każdą nogawką z osobna...












spodnie Tally Weijl
koszula Reserved

photo Daniel






                                        

                                       W maju byłam przeświadczona, że mój styl i gust zamiast ewoluować, z roku na rok tylko ugruntowuje swoją pozycję i nic nie jest w stanie tego zmienić. Jakież ograniczone i zamknięte było moje myślenie. Czasami z czymś jest nam dobrze na tyle, że niechętnie myślimy o zmianiach. Często sama myśl o nich napawa nas niepokojem, bo zmiany burzą dotychczasowy porządek i poczucie bezpieczeństwa naruszając naszą strefę komfortu. Niestety kiedy z jednej strony jest nam dobrze, z drugiej przestajemy się rozwijać, bo jak to mawiają kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. 

                                       Zmiany, bez względu na to czy w efekcie finalnym mają dobry, bądź zły wpływ na nasze życie zawsze niosą z sobą jakąś wartość dodatnią, czyli wiedzę o nas, naszych gustach, upodobaniach, ograniczeniach i blokadach. To wiedza bezcenna, bo pozwala nam dojść do zadowolenia z siebie, które w dzisiejszych czasach oceniania i hejtowania jest wręcz na wagę złota. 
                                                
                                          Mnie zmiana koloru włosów również przyniosła ogromną wiedzę. Okazuję się, że po tylu latach namiętnej czerni z czarnym kolorem już nie jest mi po drodzę. Rock'n'roll to już nie kolor, tylko stan ducha, który można wyrażać na wiele sposóbów. Nie znaczy to, że zamierzam porzucić moją czarną ramoneske, ale teraz zdecydowanie mniej sceptycznie podchodzę do wyrażania siebie kolorem. Poza tym w ciepłych kolorach czuję się bardziej przyjazna i pozytywna i to dla mnie wielkie odkrycie. Czarny mimo, że jest eleganckim i szykownym kolorem, w niektórych przypadkach przeistacza się w zbroję i w moim przypadku poniekąd tak było. Dlatego przytłoczona i znudzona czernią zapragnęłam zmian, dzięki którym nabrałam świeżej energii. Z takiej perspektywy mój czarny świat nabiera kolorów i po tylu latach uroczyście stwierdzam, że bardzo mi z tym do twarzy. 













koszula New Look
spódnica, czólenka H&M/ Spódnice kupiłam bez przymierzania i jest nieco za duża. Zwężenie jej to dla mnie nie problem, ale wiecie jak to jest, szewc bez butów chodzi:)

photo Daniel