W maju byłam przeświadczona, że mój styl i gust zamiast ewoluować, z roku na rok tylko ugruntowuje swoją pozycję i nic nie jest w stanie tego zmienić. Jakież ograniczone i zamknięte było moje myślenie. Czasami z czymś jest nam dobrze na tyle, że niechętnie myślimy o zmianiach. Często sama myśl o nich napawa nas niepokojem, bo zmiany burzą dotychczasowy porządek i poczucie bezpieczeństwa naruszając naszą strefę komfortu. Niestety kiedy z jednej strony jest nam dobrze, z drugiej przestajemy się rozwijać, bo jak to mawiają kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. 

                                       Zmiany, bez względu na to czy w efekcie finalnym mają dobry, bądź zły wpływ na nasze życie zawsze niosą z sobą jakąś wartość dodatnią, czyli wiedzę o nas, naszych gustach, upodobaniach, ograniczeniach i blokadach. To wiedza bezcenna, bo pozwala nam dojść do zadowolenia z siebie, które w dzisiejszych czasach oceniania i hejtowania jest wręcz na wagę złota. 
                                                
                                          Mnie zmiana koloru włosów również przyniosła ogromną wiedzę. Okazuję się, że po tylu latach namiętnej czerni z czarnym kolorem już nie jest mi po drodzę. Rock'n'roll to już nie kolor, tylko stan ducha, który można wyrażać na wiele sposóbów. Nie znaczy to, że zamierzam porzucić moją czarną ramoneske, ale teraz zdecydowanie mniej sceptycznie podchodzę do wyrażania siebie kolorem. Poza tym w ciepłych kolorach czuję się bardziej przyjazna i pozytywna i to dla mnie wielkie odkrycie. Czarny mimo, że jest eleganckim i szykownym kolorem, w niektórych przypadkach przeistacza się w zbroję i w moim przypadku poniekąd tak było. Dlatego przytłoczona i znudzona czernią zapragnęłam zmian, dzięki którym nabrałam świeżej energii. Z takiej perspektywy mój czarny świat nabiera kolorów i po tylu latach uroczyście stwierdzam, że bardzo mi z tym do twarzy. 













koszula New Look
spódnica, czólenka H&M/ Spódnice kupiłam bez przymierzania i jest nieco za duża. Zwężenie jej to dla mnie nie problem, ale wiecie jak to jest, szewc bez butów chodzi:)

photo Daniel





                                   


                                   W związku z chwilową nieobecnością porzuciłam na moment projekt siedmiu stylizacji opartych na jednej bazowej rzeczy. Myślę, że jeszcze wróce do tego pomysłu, jak publikację ponownie się usystematyzują. 

                                                U mnie jak widzicie zmiany. Po 15stu latach noszenia czarnych włosów w końcu zdecydowałam się na dekoloryzację. Strach ma wielkie oczy, dlatego i ja długo zwlekałam z obawy, jak będę się czuć w innej odsłonie. Nie do końca też byłam w stanie wyobrazić sobie jakieś inne odcienie, w których byłoby mi dobrze, gdyż czerń dominowałam u mnie przez wiele lat stając się moją integralną częścią. Stoczyłam zatem z sobą walkę przełamując wszelkie obawy i jestem bardzo zadowolona z obecnej wersji, chociaż wymaga jeszcze udoskonalenia. W zasadzie mogę powiedzieć, że odkrywam nową siebie, zarówno pod względem wizualnym, jak również pod względem własnych emocji i nastrojów. Wydaję się sobie bardziej pogodna, promienna, cześciej uśmiecham się do swojego odbicia i częściej jestem wobec siebie samej po prostu bardziej miła. To naprawdę dużo zmienia w każdej płaszczyźnie życia i nie chodzi tylko o powierzchowne walory. Nowy wygląd i zadowolenie z niego, to poniekąd trochę jak nowe życie. I być może trąci to trochę banałem, ale to co w środku to i na zewnątrz, a to, co na zewnątrz również ma znaczenie dla tego co w środku. 
















koszulka basic
spódnica Second Hand

photo Daniel






                                    Druga odsłona moich ulubionych, ale przede wszystkich najbardziej wygodnych spodni na świecie. Odsłona niestety dopiero druga (była jeszcze jedna, ale nie byłam z niej zadowolona w stu procentach, dlatego nie publikowałam tutaj całości, jedynie fragment na moim instagramie) bo Mila ponownie choruje, więc logistycznie jesteśmy ograniczeni. Co widać również po plenerze, który ostatnio dość często przewija się na zdjęciach. Na szczęście po burzy przychodzi słońce, więc czekamy na szybką poprawę.
                                   Pozostając w temacie spodni ich fason, pomimo wielu walorów odnoszących się do wygody, jest kłopotliwy o tyle, że spodnie różnie się układają, co niewątpliwe odejmuje im kobiecości. Dlatego zawsze staram się je kontrastować z innymi rzeczami tak, aby mimo tych minusów w całościowym odbiorze prezentowały się jednak kobieco. Zatem obowiązkowo postawiłam na szpilki i transparentną koszulę w grochy. Nie mam tego daru wyglądać delikatnie i dziewczęco,  dlatego nie kombinuję zbytnio ze swoim stylem, chociaż w tym zestawienu conversy prezentowałyby się również bardzo ciekawie. Taka wersja na luzka, do której również napewno się przymierze.









koszula H&M/SH
spodnie Anja Rubika dla Mohito

zdjęcia Daniel





                                         

                  Wraz z nadejściem wiosny, a w obecnym przypadku również i lata, które cudownie rozpieszcza nas już od maja, powraca u mnie ten sam schemat ubioru. To znak, że mój styl zamiast ewoluować tylko ugruntował swoją pozycję. Dlatego nie pojawiają się u mnie nowości, a wciąż do znudzenia te same rzeczy. Postanowiłam jednak tę wadę zamienić w zaletę, gdyż nigdy nie byłam i raczej już nie będę dziewczyną pokazującą najnowsze kolekcję, trendy itd. Jestem dziewczyną która po prostu lubi ciuchy i dzieli się swoim stylem ubierania. Dzięki temu nie muszę nikomu wmawiać, że "to moje ukochane spodnie i noszę je ostatnio non stop" bo czytelnicy wiedzą, że prezentowałam je na blogu już milion razy. 
                    To podsuneło mi pewien pomysł, który krążył mi gdzieś po głowie od kiedy Ewa podjeła wyzwanie 10 na 10. Czyli dziesięć rzeczy (w tym buty) do stworzenia 10 różnych stylizacji na 10dni. Wykorzystując tak postrzegany minimalizm postanowiłam stanąć nieco w opozycji do blogów, na których autorki pokazują wciąż nowe ubrania, bo sama przestałam nadążać za tymi nowościami. Zatem w moim cyklu jedna wybrana przeze mnie rzecz będzie główną bohaterką 7 najbliższych postów. Dla dociekliwych nie znaczy to, że będę chodzić w jednej bluzce przez 7dni tygodnia, chodzić mi będzie raczej o wykorzystanie do maximum potencjału jednej rzeczy, aby za każdy razem stworzyć z jej udziałem coś innego. 
                Ta zabawa ma również nieco inny, bardziej osobisty wymiar. Jestem zmęczona formą blogowania jaka obecnie panuje w dziedzinie mody. Wciąż trzeba za czymś nadążyć, kupując koniecznie coś nowego. Ta pogoń i ciągłe kupowanie w końcu mnie wypaliło, bo w moim odczuciu oprócz pełnej szafy, kompletnie do niczego to nie prowadzi. Dlatego mój eksperyment ma mi przywrócić tę radość z kombinowania, bo okazuję się, że ciuchów, które ubrałam na siebie więcej niż 3razy, pomimo tak dużej szafy, wcale nie ma zbyt wiele. Natomiast cała reszta okazuję się całkiem zbędnym zapychaczem i to właśnie ten fakt brutalnie uświadomił mi bezsens nieustannego kupowania.  
           Zatem mój cykl zaczynam moimi ulubionymi bojówkami i to one będą bazą moich 7-miu najbliższych stylizacji. Nie wiem, jak mi to wszystko wyjdzie, ale czuję, że czeka mnie masę fajnej, kreatywnej zabawy, zatem cóż... do dzieła blogerko!








bluzka F&F
spodnie Anja Rubik/Mohito
sandały Stradivarius

photo Daniel





                                 







spodnie Mohito
kamizelka Tally Weijl
bomber Bershka

photo Daniel