Zdjęcia zrobione w przerwie między wierceniem, malowaniem, bejcowaniem, wkręcaniem, przybijaniem itd. Remont trwa u nas w najlepsze i szybko nie chce się skończyć. Cierpi na tym moja kobieca natura bo nie ma sił i czasu porządnie się wystylizować. Na zdjęciach chowam tylko dłonie po kieszeniach, żeby nie było widać resztek lakieru do drewna i metalu (świństwo ciężko się zmywa). Na szczęście, choć małymi kroczkami, prace posuwają się na przód i sama już nie mogę się doczekać efektu końcowego.

                                                           Dzisiejszy zestaw to ciuchy do codzienniego biegania po urzędach i castoramach (chociaż buty solidnie mnie obtarły!|) bo przy remoncie i własnym biznesie bez biurokracji i gwoździ się nie obejdzie. Notabene sklepy typu castorama i Leroy Merlin to dla mnie totalna abstrakcja. Chcąc kupić wkręty, na dziale metalowym do wyboru ma się ich setki. Jednak największym problemem dla takiego laika jak ja, jest próba wytłumaczenia personelowi o co właściwie mi chodzi. Jakie wkręty, do czego, po co itp. Wiecie... kobieta sobie coś wymyśliła, ale bladego pojecia nie ma, jak to technicznie zrealizować, Ot ma wisieć i już. Dodatkowo ile razy byśmy tam nie zajechali, to w trakcie remontu i tak okazuję się, że tej jednej, jedynej śrubki, która właśnie teraz jest potrzebna, niestety nie zakupiliśmy. Na szczęście uzbroiłam się w sporą dawkę cierpliwości, bo doszłam do wniosku, że to trochę tak, jak z moim blogowaniem, bo ilekroć kompletuje jakiś strój, to zawsze okazuję się, że do całości najlepiej pasowałby mi te buty, których akurat jeszcze nie mam. No istny kosmos!








kamizelka Vila
katana Mango
golf H&M
buty Reserved

photo Zielony Wąż






                                                                  



                      Bez względu na porę roku i wysokość temperatury na termomentrze, nie lubię odsłaniać nóg, ani brzucha, ale ramiona?czemu nie. Hiszpanka, lub jeśli ktoś woli koszula/bluzka typu carmen. Zawsze namawiam do tego, aby zrobić coś samemu, przerobić, uciąć, poszarpać, pozszywać. W świecie, w którym konsupcjonizm i chęc posiadania gra pierwsze skrzypce, można spróbować wykorzystać coś, co już się posiada, tym samym nadając rzeczy nowe życie.  Globalnie nie zmieni to nadprodukcji jaką wytwarzamy, ale zawsze będzie to jakiś, choćby najmniejszy udział na rzecz zmniejszenia ilości dóbr, których w większość przypadków tak naprawdę wcale nie potrzebujemy.
                                                                  Swoją bluzkę zrobiłam wykorzystując starą jak świat koszulę, która ma około 10-ciu lat. Odciełam jej górę na kształt delikatnej łódki. Obrobiłam odcięty brzeg, zawinęłam  do środka na szerokość gumki i przestebnowała, tworząc w ten sposób tunel, w który później wciągnęłam gumkę. Najwięcej kłopotów przysporzyło mi zawinięcie materiału na ramionach, bo po odcięciu górnej części koszuli nie zgadzały się centymetry na obwodzie. Ale na szczęście hiszpanka ma to do siebie, że jej głównym atutem są marszczenia, więc wszelkie powstałe zakładki idealnie wkomponowały się w fason. Wykorzystując męską koszulę w ten sam sposób zrobiłam również sukienkę hiszpankę, którą niebawem też Wam pokaże. Prosta metoda i fajny efekt wart poświęcenia tej godziny czasu, bo tyle zajęło mi stworzenie swojej bluzki. Zatem Drogie czytelniczki działajcie!:)













koszula no name
spodnie SH

photo Zielony Wąż










                         Cóż mogę dzisiaj rzec...dziękuje za cierpliwość i przepraszam za spóźnienie. Zmiana pracy kosztuje mnie sporo nerwów i stresów. Postanowiłam bowiem "iść na swoje", więc wkładam maksimum czasu i serca aby wszystko fajnie się potoczyło. Trzymajcie zatem kciuki, bo wsparcie jak najbardziej się przyda.

                       Zestaw natomiast typowo mój. Kiedyś, za czasów kiedy minimalizm był mocno w trendach, wbilam sobie do głowy, że te moje stylizację są za bardzo wyraziste. Na siłę więc chciałam je stonować, często ubierając się kompletnie nie po swojemu. Na szczęście przestałam z tym walczyć, bo w zasadzie cóż mogę poradzić, że właśnie w takim wydaniu czuję się najlepiej. I chociaż w powszechnej opinii nie są to klasyczne, casualowe zestawy, to na przekór wszystkiemu w tych czerwonych szpilkach śmiało zasuwam do osiedlowego po bułki.













koszulka koncertowa Tito&Tarantula
spódnica szyta przeze mnie

photo Zielony Wąż







                                       Kolejny kolorystyczny akcent w mojej szafie. Czerwień jest dosyć mocnym, lekko agresywnym kolorem, jednak przy odpowiednim stonowaniu myślę, że nabiera subtelnego wdzięku i klasy. Dzisiejszy zestaw, to kolejny w którym postawiłam na obcasy, bo szczerze musze się przyznać, że kompletnie nie czuję się kobieco w sportowym obuwiu. Wręcz przeciwnie, czuje się jak 15stolatka, która właśnie urządziła sobie wagary i "buja się" po osiedlu. Może to dlatego, że jestem niską osobą o dość filigranowej budowie? a może to poprostu kolejna bariera do przekroczenia? Generalnie ostatnio wszystko wydaje mi się takie nie warte jakiejkolwiek uwagi. Nie wiem czy wiesz co mam na myśli Drogi Czytelniku, ale ilekroć chcę coś napisać, czy opublikować jakieś np zdjecie blokuje mnie myśl z cyklu ''...eee to głupie, eeee to nie fajne". Koszmarny stan, zupełnie jakbym się ciąglę czegoś wstydziła. Czy też tak czasem miewasz? czy to po prostu najzwyklejszy w świecie kryzys?












bluzka, spodnie Vintage
kurtka Mango

photo Zielony Wąż









                                                            Nie lubie być monotematyczna bo wszyscy wiemy, że za oknem biometr jest mocno niekorzystny. Na ten czas lepiej posłuchać dobrej muzyki, bo jak wiecie cudownie łagodzi obyczaje i wszelkie inne, pogodowe nastroje. 










koszula, spodnie H&M

photo Zielony Wąż