Pamiętam, że jeszcze rok temu bloger, który nie prezentował w każdym poście nowej pary butów, był słabym blogerem, żeby nie powiedzieć chujowym. Popularność generowała konsumpcja, nowe zegarki, buty, paznokcie. Bloger, który chciał zadowolić nie gasnący apetyt czytelnika reklamował wszystko, co się dało, od płynów do płukania tkanin, przez ciuchy, samochody, a na żelazkach skończywszy. Teraz, kiedy świadomość społeczeństwa rośnie i czytelnik ma już dość podrzucania mu nieustannych "nowości", każdy deklaruje minimalizm, filozofie zero waste, jedną parę butów na każdy sezon i kurtkę po wujku od szwagierki brata siostry. Z jednej strony dobrze, że zmiana nastawienia idzie w takim kierunku, z drugiej pozostaje lekki niesmak.
                                         Niemniej dobrze widzieć, że wszystko znowu wraca na właściwe tory i że chodzi o coś więcej niż ta nowa para butów. 
                                    Ja sama wciąż uwielbiam ciuchy, wciąż je kupuje, oczywiście głównie w second handach. Czasem z potrzeby, czasem ze zwykłej ludzkiej próżności, bo coś na tyle mi się spodoba, że chce to mieć. Dlatego myślę, że tak naprawdę w tym wszystkim najważniejszy  jest umiar i to właśnie on winny nam podpowiedzieć, co w dzisiejszych czasach jest tzw. profesjonalizmem, a co zwykłym marnotractwem.  











    koszula, pasek Second Hand
spodnie Zara Second Hand


                                           




                                                 Namieszałam, choć wcale nie czuję się winna. Sztruks, koronka, kropki i torebka w panterkowy print, totalny mix, w którym czułam się naprawdę dobrze. Z jednej strony elegancko, z drugiej bardzo po mojemu. Patrząc na zdjęcia tej stylizacji, która w moim odczuciu jest naprawdę i szczerze elegancka nachodzi mnie pewna myśl. Otóż zawsze powtarzam, że charakter kształtuje się całe życie, że pewne cechy, nawyki, zachowania można wypracować, jeśli dobrze skupi się na własnej świadomości. Ale są też rzeczy, które od zawsze w nas drzemią, do których nas ciągnie bez względu na to, jaka jest w koło rzeczywistość. Można je zagłuszać, ale można je również po prostu zaakceptować. Ja tak mam z moją rockandrollową duszą. Ona po prostu jest, była i będzie w moim życiu obecna. Bez względu na to czy jestem matką, panią w garsonce, czy w końcu przyjdzie mi być babcią, to zawsze, w wachlarzu konwenansów, ta dusza będzie chciała się przebić. Dzięki niej wiem, że ja to ja, bez względu na to, jaką mi jeszcze przyjdzie zagrać życiową role. 













spódnica Pull&Bear








                                               


                     Co się u mnie dzieje? dużo by opowiadać. Myślę, że życie to nieustanna droga, lekcja i przede wszystkim świadomość. Umiejętność czytania znaków, przekazów między wierszami i obserwacji. Nigdy nie byłam wielki miłośnikiem teorii spiskowych, ale czuję, że ktoś chcę nam tę naszą świadomość zagłuszyć. A przecież to naprawdę olbrzymia energia, i być może właśnie dlatego wszystko w koło nakierowane jest w taki sposób, byśmy z niej nie korzystali. A tak naprawdę wszędzie są wskazówki. 

                  "Boże czemu nie dajesz żadnych znaków?" "Jak to? Cały czas Ci je podsyłam, tylko dobrze się rozejrzyj Idioto"















spodnie Pull&Bear
koszulka Mango
kurtka SH








                                                    Z sukienkami zawsze było mi jakoś nie po drodze. Ciężko było mi dopasować odpowiedni kolor i fason tak, żebym czuła się w niej komfortowo. Dlatego w większości przypadków stylizacyjny wybór padał u mnie na spodnie, ewentualnie także na spódnice. Jednak czasami zdarzają się takie okoliczności, w których wybór sukienki jest jedynym wchodzącym w grę wyborem. Zatem szukałam sukienki na wesele i kiedy zjeździłam już pół kraju szukając bezowocnie kiecki, w której czułabym się dobrze, zrezygnowana weszłam do jednego z moich ulubionych lumpeksów. I tak oto w moje ręce trafiły te piękne, jesienne kolory. Idealna długość midi, bo tylko taką preferuje, pięknie zarysowana talia, fajny zwiewny materiał, czyli wszystko to, czego oczekiwałam od mojej idealnej sukienki. No i cena, która w tym wypadku również była sporym atutem bo sukienka kosztowała całe 20zł.
                                                    Na weselu czułam się w niej bardzo elegancko i kobieco. Sukienka pomimo swojego galowego charakteru dobrze skomponowana nadaje się również do zwykłych, codziennych stylówek. To był strzał w 10tke i z modowego punktu widzenia myślę, że to były najlepiej zainwestowane dwie dychy w moim życiu.



















                                                                      Sukienka Second Hand
                                                                              golf H&M
                       










                                                              Jeden z tych gorszych dni, takich, które miewa każdy. Szklanki uciekają z rąk, myśli rozbiegają się po kątach, a w środku hula pustka. Mimo to zrobiła mi zdjęcia, bo chciała mnie rozweselić, poklepać po plecach, po prostu być obok. Ona, moje drugie ja...dziękuje siostra. 








 





spodnie, sweter pull&Bear
buty Zara

photo Siostra